czwartek, 25 października 2012

SCENA IX trzeciej części ,,Dziadów" Adama Mickiewicza. NOC DZIADÓW

Metamorfoza głównego bohatera dramatu przyczyną braku kontaktu z nim. Ostatnia część streszczenia III części Dziadów Adama Mickiewicza

Bohaterami tej sceny – odbywającej się na cmentarzu – są Guślarz i Kobieta w żałobie, która chce zobaczyć jednego ducha:


 „Tego, co przed laty wielu
Zjawił się po mym weselu,
Co pośród duchów gromady
Stanął nagle krwawy, blady,
I mnie dzikim okiem łowił,
I ani słowa nie mówił”.

Guślarz wyjaśnia, że wówczas ten człowiek mógł jeszcze żyć, a wezwana dusza, opuściwszy ciało, pojawiła się jako blade widmo. Widoczna na piersiach rana świadczyła o cierpieniach serca. Guślarz i Kobieta schowani w dębie postanawiają obserwować uroczystość, oczekując ukazania się tego upragnionego, jedynego ducha. 

Guślarz opowiada Kobiecie o dwóch obrzydliwych i odrażających trupach. Pierwszy z nich jest pochowany od niedawna, ponieważ ma jeszcze w dobrym stanie odzież. Zamiłowanie do pieniędzy za życia stało się jego przekleństwem po śmierci. To może być zabity przez piorun Doktor, którego zachłanność została napiętnowana palącym srebrem i złotem. 

Tak kończą zdrajcy, przedkładający dobra materialne nad poczucie godności, myślący wyłącznie kategoriami zysku i wygody.

„Ach, wylej, człowieku, dla biednej sieroty,
            Dla więźnia jakiego, dla wdowy,
Ach, wylej mi z ręki żar srebrny i złoty,
            I dukat ten wyłup mi z głowy”.

Zgodnie z wierzeniami ludowymi przekazanymi już w II części Dziadów zbrodni przeciwko ludzkości nie może rozgrzeszyć człowiek. Widmo godzi się więc z myślą, że dotąd musi cierpieć, dopóki Nowosilcow nie dołączy do świata umarłych. Wówczas zemści się na nim za jego żądzę posiadania.

„Ty nie chcesz! ha kruszec przelewać ja muszę
            Aż kiedyś ten dzieci pożerca
Wyzionie łakomą, bezdenną swą duszę,
            Ten kruszec mu wleję do serca”.

Drugim ohydnym trupem jest prawdopodobnie Bajkow.

„Jakie obrzydłe trupisko!
Blade, tłuste, trup to świeży,
I strój świeży ma na ciele,
Ubrany jak na wesele;
I gad niedawno go toczy,
Ledwie mu wpół wygryzł oczy”.

Kiedy Bajkow żył, planował każdego roku zmieniać żonę, toteż teraz diabeł przybiera postać dziewczyny wabiącej go kusząco do siebie. Ramiona ukochanej, w których mógłby się za chwilę znaleźć, zamieniają się w psie pyski szarpiące jego ciało. Na tym jednak męka się nie kończy. Każda część ciała funkcjonuje jakby była żywa, a gdy zbiorą się wszystkie w jedną całość, procedura powtarza się według utartego schematu.

„Znowu wabi ulubiona,
Znowu pada w jej ramiona,
Znowu go porwały czarty,
I znowu w sztuki rozdarty –".

Zbliża się koniec Dziadów, nadchodzi świt i Kobieta lęka się, że nie zobaczy ukochanego. 

Wymówiła – na polecenie Guślarza – jego imię, a mimo to nie pojawił się na wezwanie, ponieważ:

„Albo zmienił ojców wiarę,
Albo zmienił imię stare.
Widzisz, już zbliża się ranek,
Gusła nasze moc straciły,
Nie pokaże się twój miły”.

Oboje wychodzą z drzewa i wówczas Kobieta spostrzega nadciągające od strony Litwy kibitki. Dawny Gustaw, obecny Konrad, jadący w jednej z nich tylko przelotnym spojrzeniem obrzucił Kobietę. Jego ciało pokrywają liczne blizny po mieczach wbijanych przez „nieprzyjaciół narodu”, z których tylko śmierć może uleczyć. 

Męczennik sprawy narodowej całkowicie i bez reszty poświęcił się ojczyźnie. Nie zapomniał jednak dawnej, wymarzonej miłości. Rana, którą – jako Gustaw – sam sobie zadał, jest przyczyną najgorszych cierpień duszy.

„Ta największe sprawia bole;
Jam ją widział, jam ją zbadał;
Tę ranę sam sobie zadał,
Śmierć z niej uleczyć nie może”.


Kolejny raz ktoś modli się za duszę Konrada:

„Ach, ulecz go, wielki Boże”.


Wszystkie cytaty pochodzą z książki: Adam Mickiewicz, Dziady. Poema. Warszawa 1974.


Następny motyw:  Zbrodnia [2]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz