piątek, 28 września 2012

Adam Mickiewicz – D z i a d y – część IV [2]

Streszczenia ciąg dalszy...

Rozpoczyna się godzina rozpaczy.

Duch Pustelnika przytomniej rozgląda się po miejscu, do którego zawędrował i przypomina sobie Księdza oraz jego dzieci. W osobie dziwnego przybysza spowiednik rozpoznaje Gustawa, swojego byłego, najlepszego ucznia, wyrzucając mu jednocześnie tajemnicze zniknięcie na długie lata.

Starzec wyznaje, że kochał go jak syna i marzył, żeby chociaż jeszcze raz zobaczyć go przed śmiercią. W imię tej ojcowskiej miłości Gustaw wybacza mu, iż został wychowany na człowieka nadwrażliwego, subtelnego, dla którego zetknięcie z twardą rzeczywistością było ciosem.

„Starcze! a gdy ja zacznę oskarżać nawzajem,
Przeklinać twe nauki, na sam widok zgrzytać?
Ty mnie zabiłeś! – ty mnie nauczyłeś czytać!
W pięknych księgach i pięknym przyrodzeniu czytać!
Ty dla mnie ziemię piekłem zrobiłeś i rajem!
A to jest tylko ziemia!”.

Gustaw nie ma teraz czasu, żeby przyjąć gościnę, bo nie będzie mógł odwdzięczyć się za nią. Postępuje więc zgodnie z prawdą moralną, że człowiek obarcza siebie zobowiązaniem, doświadczając dobra od innych ludzi.

Gustaw uważa, że skoro nie ma w nim łez i ludzkich uczuć, nie może pozwolić sobie na zaciąganie długu wdzięczności na kredyt. Wspomina, że udało mu się odwiedzić niedawno dom matki, a widok rudery, jaką tam zobaczył, przepełnił jego duszę smutkiem i rozpaczą.

Dokładnie przytacza obraz zniszczeń, do których przyczynili się bezmyślni złodzieje. Z żalem, rozrzewnieniem, czułością odtwarza w pamięci swoje dawne powroty do domu, kiedy był życzliwie i wesoło przez wszystkich witany.

W pustym domu, będącym świętym wspomnieniem przeszłości, zastał tylko piastunkę, która rozpaczała nad losem swoich chlebodawców, a szczególnie nad nieznanymi dziejami umiłowanego panicza. Gustaw, w celu odzyskania równowagi psychicznej, wraca myślami do czasów, gdy był uczniem Księdza. Wspomina przyjaciół, wspólne zabawy, różne dziedziny nauki oraz wcielanie się w historyczne postacie.

Tak dobrze pamięta, że tutaj po raz pierwszy zobaczył ukochaną, obcował z nią, rozmawiał, napawał wzrok jej obrazem. Porównując przeszłość z obecną chwilą, Gustaw się rozpłakał. Ksiądz podkreśla, że gorycz przypomnienia tylko dręczy duszę, niczego nie może zmienić i rozdziera ją bólem cierpienia.

            „Płacz; lecz niestety, boleść przypomnienia
Nas samych trawi, a nic wkoło nas nie zmienia!”.

Dodaje jednak na pocieszenie, że łzy rozpaczy mieszają się z zachowanymi w pamięci miłymi wspomnieniami, które nawet szczytowy moment obecnego cierpienia łagodzą przechowywanym w sercu obrazem szczęśliwej chwili. Gustaw odwiedził także ogród, gdzie tkliwie przywoływał w pamięci przeżyte spotkania, czule rozmyślał o ukochanej, przypominając sobie ostatnie, wzajemne życzenia zdrowia.  

Wypytywał listek cyprysu, jak często jego wspomina kobieta, której nie może zapomnieć. Przekonał się niestety, że z upływem czasu zdarza się to coraz rzadziej. Gustaw, wychodząc z ogrodu, wbrew swojej woli znalazł się na przyjęciu. Wznoszono wiwaty, toasty i z przerażeniem zorientował się, ze jest na uczcie weselnej, na której panną młodą  była jego ukochana.

„Chciałem szyby rozsadzić...i bez duszy padłem...
Myślałem, że bez duszy...tylko bez rozumu! (...)
Jak trup samotny, obok weselnego tłumu,
Leżałem na zroszonej gorzkim płaczem darni.
Sprzeczność ostatnich w świecie pieszczot i męczarni! (...)
Wtem anioł śmierci wywiódł z rajskiego ogrodu!”.

Przebudziwszy się w panującej po zakończeniu weselnej uczty ciszy, która nie przyniosła ukojenia, Gustaw – przekonany, że na zawsze utracił ukochaną – popełnił samobójstwo. Duszę bohatera oraz jego ego rozdzierają sprzeczne uczucia. Wspominając umiłowaną dziewczynę, która została żoną innego mężczyzny, przechodzi przez wszystkie stopnie rozpaczy. 

Próbuje zrozumieć jej postępowanie, oskarża, nienawidzi, wybacza – tkliwie odtwarzając w pamięci jej cechy osobowości. Takiego zamętu uczuć nie sposób przetrzymać, a dla zdrowia psychicznego jest tym bardziej niebezpieczny, gdy człowiek sam siebie dręczy własną wyobraźnią. Bohater czuje więc, że jest szalony, bliski obłędu i zabicia tej, dla której potrafił wznieść się na wyżyny miłości i rozpaczy.

Gustaw, wykreowany na wybitną indywidualność, zbyt intensywnie przeżywa wszystkie emocje i dlatego nie jest rozumiany przez obiektywnych obserwatorów. Roznieca w sobie żar, podsyca, a kiedy dochodzi do kresu wytrzymałości ludzkiej psychiki, próbuje wyciszyć napięcie.

Nie zgadza się ze słowami Księdza, że każde wydarzenie dzieje się z woli Boga. Jest przekonany, iż wszyscy zostali stworzeni jako równi ludzie i jednakowo odczuwają uroki życia. Ona, wychodząc za mąż za bogacza, ośmieliła się zerwać nić, którą Pan chciał ich połączyć.

„Bóg osnuł przyszłe węzły, a tyś je rozstrzygła!
Kobieto! puchu marny! ty wietrzna istoto!
Postaci twojej zazdroszczą anieli,
A duszę gorszą masz, gorszą niżeli!...
Przebóg! tak ciebie oślepiło złoto!”.

Oskarżywszy umiłowaną o zachłanność i niestałość uczuć, Gustaw złorzeczy jej i życzy, żeby wszystko wokół niej miało postać złota. Gdyby to jemu dano możliwość wyboru, dla niej jednej zrezygnowałby z najbogatszej, najlepszej dziewczyny, odmawiając podarowania jej przeżycia z nim chwili, która mogłaby być wspomnieniem krótszym niż „mgnienie oka”.

Rozgoryczony jej wyborem, który był według niego zdradą i powodem wiecznych cierpień, Gustaw w odruchu nienawiści byłby zdolny do zabicia ukochanej. Obmyśla jednak inny rodzaj zemsty i kary, wyobrażając sobie przebieg złożonej jej przez niego wizyty.

Swoim dziwacznym wyglądem z pewnością wprawiłby służbę, przyzwyczajoną do przepychu, w niemałe zakłopotanie. Do niej samej nie odezwałby się także ani słowem, przekazując wzrokiem męczarnie swojej duszy i zakłócając jej wewnętrzny spokój.

Hamuje zaraz jednak zjadliwość myśli i przypomina sobie, jaka jest delikatna, wrażliwa, czuła; jak doskonale pasowali do siebie, bez słów pojmując rozmowę serc.

„Tak znaliśmy nawzajem czucia wspólnej duszy,
Co jedno pomyśliło, już drugie odgadło. (...)
Jakie tylko uczucie na mych oczach błysło,
Natychmiast lotem promyka
Aż do jej serca przenika,
I na powrót błyszczy w oku”.

Gustaw bardzo kochał swoją wybrankę i nie mógłby teraz sprawić jej przykrości. Wyrzuca sobie nadmierne zaangażowanie się w tę znajomość i wewnętrznie broni dziewczyny, przyznając przed sobą, że nigdy go nie uwodziła, nie wabiła, nie przyrzekała miłości.

Jemu natomiast miała wystarczyć do szczęścia możliwość spotykania jej, przebywania z nią, czasami przypadkowa, sprzyjająca okoliczność ujrzenia kochanej osoby. Gustaw karci siebie, że zbyt mocno się rozmarzył, bo kierując się zazdrością, zapomniał, iż dla niego jest stracona na wieki; zamknięta, strzeżona, odizolowana od mar przeszłości.

Bohatera gnębi przeraźliwa samotność, a najdotkliwiej odczuwa się ją w chwili śmierci. Liryzm tych słów jest po prostu wzruszający i sprawia, że współczujemy komuś, kto tak bezgranicznie jest wyobcowany.

                 "Kamienni ludzie! wy nie wiecie,
Jak ciężka śmierć pustelnika!
Konając patrzy na świat, sam jeden na świecie!
Dłoń mu przychylna powiek nie zamyka!
Żałobne grono łoża nie otoczy,
Nikt nie pójdzie za trumną do wieczności domu,
Garsteczki piasku nie rzuci na oczy,
Zapłakać nie masz komu!”.

Gustaw prosi ukochaną, żeby na pamiątkę jego miłości jeden dzień nosiła żałobę i niekiedy uroniła łzę żalu. Wypowiedziawszy to życzenie, gwałtownie powstrzymuje swoje jęki, odwołując się do własnej dumy. Jest bowiem postacią niezwykle złożoną, skomplikowaną, w której pycha spiera się z godnością.

„Będęż, jak dziecko szczęścia, umierając szlochał?
Wszystko mi, wszystko niebiosa wydarły,
Lecz reszty dumy nie mogą odebrać!
Żywy, o nic przed nikim nie umiałem żebrać,
Żebrać litości nie będę umarły!”.

Gustaw nie może zapomnieć o ukochanej nawet po śmierci, widzi ją płaczącą nad jego cierpieniem, obiecuje czule, że niczego ze sobą nie zabierze, by za chwilę przekornie prosić Księdza o przekazanie jej informacji, że powodem jego śmierci było skręcenie w tańcu nogi.

Miałoby to sugerować, że nie stronił od zabaw z przyjaciółmi, że grywał w karty, weselił się, hulał, szalał i nigdy nie powinna się dowiedzieć, iż umarł z rozpaczy. Kiedy w obecności Księdza odbiera sobie sztyletem życie, wybija jedenasta (23ºº), samoistnie gaśnie druga świeca, piejący kur przypomina, że wraz z upływem czasu przemija życie, a z nim cierpienia. 
 cdn

czwartek, 27 września 2012

Adam Mickiewicz – D z i a d y – część IV [1]

Czy chciałabyś spotkać takiego chłopaka jak Gustaw-Pustelnik? Biorąc pod uwagę siłę uczucia i upoetyzowany sposób traktowania kobiety – prawdopodobnie tak. Zapoznaj się ze streszczeniem IV części D z i a d ó w i być może odpowiesz sobie na postawione pytanie.

Didaskalia (tekst poboczny dramatu) zawierają wskazówkę dotyczącą trzech świateł. 

Dwie świece palą się w mieszkaniu Księdza na stole, a obraz Najświętszej Marii Panny oświetla lampka.

Następnym ważnym rekwizytem jest zegar ścienny, który będzie odmierzał trzy godziny zwierzeń bohatera. 

Kompozycję IV części Dziadów wyznaczają gasnące kolejno światła, jakby dzieląc utwór na sceny.

Podobną zasadę konstruowania zdarzeń zastosował poeta w II części Dziadów – wewnętrznie zamkniętej zaklęciami – trzy sceny przedstawiają różne kategorie grzechów. 

Analogicznie trzy rodzaje wyznań głównego bohatera staną się dominantą kompozycyjną IV części Dziadów.

Po skończonym posiłku w dniu Zaduszek Ksiądz zachęca Dzieci do odczytania modlitwy za „czyscowe” dusze. Przerywa ją wejście o dziewiątej (21ºº) upiornie wyglądającego Pustelnika. Rozpoczyna ono pierwszą godzinę zwierzeń – godzinę miłości.

Oto fragment dramatu, który najpełniej oddaje wygląd niespodziewanego gościa. Nietuzinkowymi elementami jego stroju szczególnie zainteresowało się Dziecko. Opis jest absolutnie wyjątkowy i niebanalny.

„Czemu waspan tak jesteś dziwacznie ubrany?
Jak strach albo rozbójnik, co to mówią w bajce,
Z różnych kawałków sukmany,
Na skroniach trawa i liście,
Wytarte płótno, przy pięknej kitajce?
Jaka to na sznurku blacha?
Różne paciorki, wstążek okrajce?
            Cha cha cha cha!
Dalibóg, waspan wyglądasz na stracha!
            Cha cha cha cha!”.

Dziwnie, przerażająco ubrany przybysz nie chce wyjawić Księdzu ani swego pochodzenia, ani nazwiska. Podtrzymuje jedynie jego przypuszczenia, że być może widziano go w tych stronach, a było to przed śmiercią, od której minęły prawie trzy lata.

„Kto miłości nie zna, ten żyje szczęśliwy,
I noc ma spokojną, i dzień nietęskliwy
W cichym, własnym domu”.

Ten przybywający „z piekła czyli z raju” [(w tym kontekście czyli=lub, albo) odczytaj jako nieświadomość] wędrowiec, chociaż jest przemoczony, drżący i zziębnięty, odrzuca propozycję ogrzania się przy kominku.

Pali go wewnętrzny płomień, w piersiach płonie żar uczucia, którego moc jest milion razy potężniejsza od roznieconego ognia. Pustelnik z graniczącą z obłąkaniem rozpaczą wyznaje przyczynę swojego nieszczęścia. Długo szukał kobiety, którą chciałby pokochać i znalazł ją tylko po to, żeby stracić na zawsze, ponieważ została żoną innego mężczyzny.

„Za coś dla mnie tyle ulubiona?
            Za com z twoim spotkał się wejrzeniem?
Jednąm wybrał z tylu dziewcząt grona,
            I ta cudzym przykuta pierścieniem!”.

Ból Pustelnika potęguje świadomość, że rozstał się z ukochaną na wieki. Nie ma żadnej nadziei, jest przeraźliwie samotny, a jedynym jego przyjacielem i powiernikiem jest cyprysowa gałąź (w rzeczywistości jodła).

Jako mały listek otrzymał ją dawno temu w chwili pożegnania z najdroższą dziewczyną, która poprosiła go, żeby o niej zapomniał. Obiecała jednocześnie, że na zawsze pozostanie w jej pamięci.

„Przestań płakać, przestań szlochać,
            Idźmy każdy w swoją drogę,
            Ja cię wiecznie będę...
                                                wspominać,
            A twoją być nie mogę!”.

Ksiądz, widząc bezgraniczne cierpienie gościa, próbuje go pocieszyć. Wspomina, wyznając mu ze smutkiem, że on również przeżył śmierć ojca, matki, dwojga małych dzieci, ukochanej żony.

Jednak słowa otuchy nie przyniosły ulgi udręczonej duszy Pustelnika. Ukochana umarła dla niego, nie ma jej wśród żyjących, ponieważ nie może przebywać na świecie osoba ze złamanym sercem.

„Przeciwko światu i przeciwko sobie
Cięższe twoje, niżeli przeciw Bogu, grzechy.
Człowiek nie jest stworzony na łzy i uśmiechy,
Ale dla dobra bliźnich swoich, ludzi”.

Ksiądz przypomina Pustelnikowi, że przeznaczeniem człowieka nie jest egoistyczne roztrząsanie swojego losu, lecz służenie społeczeństwu. Błąkający się duch samobójcy przyznaje, że jego ukochana miała nie tylko piękne oblicze, lecz także mądrą, rozumną naturę, ponieważ ona pierwsza przekazała mu tę prawdę moralną.

Pustelnik, odwołując się do maleńkiego fragmentu Ody do młodości, potwierdza, że uskrzydlony miłością młodzieniec miałby siłę Atlasa. Mógłby dla ludzkości dokonać rzeczy niezwykłych, przyczynić się do zburzenia starych porządków.

Pozbawiony uczucia, skazany na rozpamiętywanie minionej chwili szczęścia, jest tylko cieniem, w którym w zarodku zgasła iskierka nadziei. Ksiądz radzi, żeby (zamiast pogłębiać swój ból ciągłym otwieraniem ran) nauczył się pielęgnować w sobie sposób myślenia ukochanej kobiety, bo:

„Zbrodniarz ją kochający wróciłby do cnoty,
A ty niby cnotliwy, puszczasz się na zbrodnie!”.

Duchowny próbuje przekonać gościa, że cokolwiek rozdzieliło kochanków na ziemi, nie będzie w stanie przeszkodzić połączeniu się rozpalonych namiętnością serc w niebie. Pustelnik dziwi się, w jaki sposób udało się Księdzu zgłębić tajemnicę, jeżeli oboje przysięgali przed światem milczenie.

Z goryczą wspomina, że kiedy pokazywał wizerunek wybranki przyjaciołom, nie znalazł w ich oczach uznania i zrozumienia, gdyż nie potrafili zaglądać do duszy. Ubóstwiał ją, z szacunkiem zachowywał się nawet przed jej portretem, a reakcja bliskich mu osób niezmiernie go rozczarowała.

„A moi przyjaciele!...żałuję pośpiechu!...
Jeden, gdy ubóstwienie w oku moim czyta,
Ledwie zgryzioną wargą nie upuścił śmiechu,
I rzekł ziewając:«At sobie kobiéta!»
Drugi przydał: «Jesteś dziecko!»...
Ach, ten to starzec z swoim przeklętym rozumem
Pewnie wydał nas zdradziecko!”.

W opowiadanej historii nieszczęśliwej miłości brakuje chronologii, bo dopiero teraz duch wspomina pierwsze   wspólnie spędzone chwile. Będąc pod ich wrażeniem, wymawiał w nocy imię ukochanej – Maria, a matka sądziła, że modli się do Najświętszej Panny.

Dziś jest podobnie. Ilekroć o niej pomyśli, nie może nakazać ustom milczenia i wymawia jej imię.

            „Czyli słońce światu płonie,
                Czy noc wciąga szatę ciemną;
            Jej wyglądam, za nią gonię,
                Zawsze przy mnie, lecz nie ze mną!”.

Sekretne szepty Pustelnika zostały podsłuchane przez maleńkiego robaczka, który tłumaczył mu, że jęki niczego nie zmienią, że wrażliwa bądź odmienna natura człowieka może stać się dla niego zgubą.

Dzieci uwierzyły, że robaki rozmawiały ludzkim głosem, ale Księdza nie udało się przekonać. Pustelnik skrapia wodą czoło, wybija w tym momencie dziesiąta (22ºº), pieje kur, a na stoliku gaśnie jedna świeca, przyciągając zdziwiony wzrok Księdza.
cdn

środa, 26 września 2012

Sposoby przedstawiania miłości w literaturze. [1 – część 4]

,,Wierna rzeka" – Stefana Żeromskiego

Literatura podmiotu: części 1 – 4

  1. Bédier Joseph, Dzieje Tristana i Izoldy,
  2. Mickiewicz Adam, Dziady cz. IV,
  3. Szekspir William, Hamlet,
  4. Żeromski Stefan, Wierna rzeka.
4.  Stefan Żeromski – Wierna rzeka

Bohatera Wiernej rzeki Stefana Żeromskiego narrator określa jako „pół-zwłoki”. 

Ten nienazwany jeszcze człowiek znajduje się na małogoskim polu bitwy, na którym „ludzi żywych nie było”. 

Z powodu przeraźliwego zimna zdejmuje z powstańca ubranie, ale żaden z poległych nie ma butów. „Ostatni żywy żołnierz w półśmierci”, słysząc głosy ludzi, zaczyna w popłochu uciekać, ponieważ obawia się, że zostanie pogrzebany żywcem. Uciekać w jego przypadku znaczy czołgać się, bo wielokrotnie był pchnięty bagnetem między żebrami; nie wiadomo, czy w ogóle ma lewe oko, głowa pocięta szablami, a w biodrze duża, brocząca krwią dziura. Znaleziony w lesie suchy kostur wykorzystuje jako podtrzymującą ramię kulę i brnie boso po śniegu. 

Wbijające się w stopy kolki, igły, sęki, patyki sprawiają dodatkowo dokuczliwy ból i tworzą nowe rany. Powstaniec pragnie śmierci. Udaje mu się jednak wydostać z lasu, a ujrzenie wiejskich chat i murowanego dworu było tak nieoczekiwanym widokiem, że podejmuje próbę dobrnięcia do tej szansy ocalenia.

Jednak droga usłana jest przeszkodami. Najpierw pojawia się Łośna. Bohater przekracza ją w bród, a rzeka obmyła jego rany i wchłonęła w siebie krew. Później dochodzi do spotkania z chłopami, którzy chcą odstawić go do miasta, drwią, szydzą, wyśmiewają, obrzucają przezwiskami i grudami ziemi; ironicznie mówiąc „te wolność”.

Nie zwracając na nich uwagi, po prostu odchodzi i kieruje się w stronę otoczonego zgliszczami dworu. Tutaj od kucharza usłyszał kilka razy „wont”, zjadł kaszę, otrzymał saboty na bose nogi i został wystawiony za próg. Mimo utraconej nadziei idzie w stronę staroświeckiego dworu. Z drugiego ganku przywołała go młoda dziewczyna, której uroda od razu zrobiła na nim duże wrażenie.

Panienka, niczym wykwalifikowana pielęgniarka, przy pomocy kucharza opatrzyła głowę, policzek, ramiona, żebra, plecy, biodro i usunęła kolce z nóg. „Zbiorowisko ran” ułożyła w swoim łóżku, a ranny powstaniec pomyślał, że szczęście czekało na niego w tym domu. Tak niegrzecznie przywitany przez Szczepana gość to książę Józef Odrowąż.

Dowiaduje się, że przebywa w Niezdołach, a właścicielami dworku są państwo Rudeccy – krewni i opiekunowie Salomei Brynickiej, która od tej chwili z ogromnym poświęceniem angażuje się w uratowanie życia rannemu. Nie dałaby jednak rady wynieść go na plecach do stodoły, toteż jej pomocnikiem będzie stary Szczepan Podkurek; chłop mądry, sprytny, przebiegły, wierny, oddany, kuty na cztery nogi.

To on wydrążył w sianie kryjówkę dla powstańca i przygotował ciepłe ubrania. Już  w czasie trzeciej nocy pobytu księcia w Niezdołach Ryfka cztery razy zapukała w okno, co oznaczało, że do dworu zbliża się wojsko.

Szczepan schował Józefa w studni w stodole, a rewizja zakochanego w Salomei Wiesnicyna i jego żołnierzy była niezwykle drobiazgowa. Rano oddział odjechał, ale kucharz nie poszedł od razu po powstańca, bo słusznie przewidział, że dowódca dragonów będzie chciał ich zaskoczyć i zawróci.

Po ponownym przeszukaniu dworu i stodoły tym razem odjechali naprawdę,  a Salomea i Szczepan cały czas zastanawiali się, czy ranny jeszcze żyje. Oboje wydobyli księcia ze studni, a Podkurek przykrył go sianem i przywiózł na wózku do dworu.

Stan zdrowia powstańca bardzo się pogorszył. Jest nieprzytomny, spuchnięty, ma siną twarz, obłęd w oczach, a ze wszystkich pootwieranych ran płynie krew. Salomea ponownie opatruje rany Odrowąża, ale tym razem odczuwa jego ból.

Książę cierpiał katusze z powodu tkwiącej w biodrze kuli. Pewnej nocy Salomea kradzionymi końmi (pomogła jej Ryfka) przywiozła z miasta doktora Kulewskiego. Chirurg kilkakrotnie bez znieczulenia rozcinał ranę, ale nie znalazł kuli, która dopiero w kwietniu wypłynęła z pękniętego wrzodu, a ranny przestaje wówczas błagać o śmierć i zaczyna dochodzić do zdrowia.

Panna Brynicka poprosiła Józefa, żeby dał jej kulę na pamiątkę, bo już wtedy (nie przyznając się nawet przed sobą) była w nim zakochana. Duszę rozdziera jej przeszywający ból, gdy pomyśli, że kiedyś stąd odjedzie.

Rozpacza wewnętrznie, a wobec księcia jest niemal przykra, żeby ukryć miłość i czułość.  Rozmyśla, jak to jest możliwe, że „Przybył obcy człowiek, a stał się wszechwładną siłą, która w duszy rządzi i świat sobą napełnia”.[1]

Zanim ten „odebrany śmierci człowiek” zostanie kochankiem Salomei, ich „dusze nawzajem znalazły się w sobie, pobrały i, zakochane jedna w drugiej, niosły się nad ziemią jak dwa wiosenne obłoki”.[2]

Józef Odrowąż ponownie rozchorował się po spędzonej na dworze nocy, ponieważ ostrzeżenie o nadchodzącym wojsku przyszło za późno i w bieliźnie musiał uciekać z domu. W drugiej połowie maja do dworu w Niezdołach przybyła księżna Odrowążowa. Nie pozwolono jej od razu zobaczyć syna, ponieważ nadmierne wzruszenie mogłoby go zabić. 

Józefa stopniowo przygotowywano do spotkania z matką, która tymczasem zaprzyjaźniła się z Salomeą. Szybko zorientowała się, że młodzi się kochają i łączące ich uczucie to nie są jakieś amory, tylko głęboka miłość.

Świadoma ponadto tego, co Salomea zrobiła dla uratowania życia jej jedynaka, księżna postanowiła, że Józef nie może poślubić tej „osóbki”. Zaplanowała, iż wywiezie go przez Kraków za granicę i podstępnie zrealizowała swój plan.

Salomeę (wypytawszy ją o intymne szczegóły ich miłości) przekonywała, że musi go zabrać, żeby mógł leczyć się poza krajem, najlepiej we Włoszech. Dumna panna Brynicka była gotowa towarzyszyć obojgu w podróży w charakterze służącej, ale usłyszawszy, iż nie może zostać żoną księcia, a czas zagoi jej rany, nie wyznała, że jest w ciąży.

Wobec syna (w celu nakłonienia go do wyjazdu) księżna użyła innego podstępu. Wiedziała, że rwie się do walki, więc zapewniła jedynaka, że przystanie do powstającej nowej partii, ale musi w pełni odzyskać zdrowie i siły.

Józefa zastanowiło podarowanie kuli matce, jednak w tym momencie przybyła kareta. Książę omamiony perspektywą rzekomych czynów odjechał, poświęcając miłość, a Salomea oddała rzece ofiarowane przez jego matkę złoto.

Szczepan rano znalazł nieprzytomną dziewczynę, zaniósł ją do domu i doskonale wiedział, że będzie żyła pogrążona w cierpieniu i w hańbie.


Następny wpis:  Adam Mickiewicz – D z i a d y – część IV – streszczenie (1)  

[1] Stefan Żeromski, Wierna rzeka, Warszawa 1968, s. 126
[2] tamże, s. 125

wtorek, 25 września 2012

Sposoby przedstawiania miłości w literaturze. [1 – część 3]

Ona i on: niebo i grom”, czyli romantyczna koncepcja miłości oparta na androgynicznej istocie człowieka.

Literatura podmiotu: części 1 – 4

  1. Bédier Joseph, Dzieje Tristana i Izoldy,
  2. Mickiewicz Adam, Dziady cz. IV,
  3. Szekspir William, Hamlet,
  4. Żeromski Stefan, Wierna rzeka.

3.  Adam Mickiewicz – Dziady cz. IV

Ukochana Gustawa-Pustelnika – głównej postaci IV części Dziadów Adama Mickiewicza – nie będzie w sensie dosłownym bohaterką dramatu, ponieważ występuje jedynie we wspomnieniach Gustawa.

W ogóle nie pojawia się w realny sposób w utworze (o niej jest tylko mowa), a mimo to staje się bardzo bliska czytelnikowi dzięki szczerym, dogłębnym wyznaniom bohatera. 

Poznajemy ją jako anielską istotę z jednej strony i wyrachowaną pannę z wyższych sfer z drugiej. Postawmy więc pytanie: od czego zależy przedstawienie tak skrajnie zróżnicowanego wizerunku ukochanej? Otóż wynika to z falowania nastrojów Gustawa, z jego zmieniających się stanów psychicznych oraz z panowania bądź niepanowania nad własnymi emocjami.

Bohater dramatu Adama Mickiewicza to człowiek...Stop! Czy Pustelnik-Gustaw jest człowiekiem? Kim w ogóle jest? Z powodu dziwacznego wyglądu ( wstążki; liście i trawa we włosach, postrzępione ubranie) od pierwszej chwili ma mocne entrée na plebanię i zostaje porównany do stracha na wróble.

Dodatkowym zaskoczeniem dla Księdza i jego Dzieci jest przedstawienie przez przybysza jodłowej gałęzi (uparcie nazywanej cyprysem) jako swojego jedynego przyjaciela.

Postać Pustelnika przekracza ramy racjonalnego pojmowania i występuje w charakterze widma, upiora, samobójcy, który w niejasny sposób opowiada o swojej śmierci, ponieważ do końca nie wiemy, czy chodzi o śmierć realną, czy może o symboliczną.

Zdradza ponadto objawy szaleństwa i obłąkania z racji wprowadzanego w wypowiedziach chaosu, nieprzystawania do rzeczywistości oraz odbiegającego od przyjętych norm zachowania. Niedookreślony status ontyczny gościa Księdza sprawił, że został pozbawiony tożsamości, a mimo to jest czującą, nacechowaną cierpieniem istotą.

Jej niestandardowy wygląd w jakiś sposób współgra ze stanem duszy i odzwierciedla rozchwianie wnętrza, brak ładu i harmonii oraz spokoju, którego nie może zaznać ktoś, kto podstawy edukacji zdobywał na „książkach zbójeckich”, kształtujących jego wrażliwość, uczuciowość i osobowość.

Mówiąc o „książkach zbójeckich” Pustelnik ma na myśli Nową Heloizę Jana Jakuba Rousseau i Cierpienia młodego Wertera Johanna Wolfganga Goethego. 

To one sprawiły, że jest nieszczęśliwy, nie potrafi funkcjonować w rzeczywistym świecie, ponieważ zbytnio zaufał lekturom i w bolesny sposób przekonał się, że opisywały ideał miłości niemożliwy do osiągnięcia.

Gustaw oskarża książki i przeklina nauki duchownego (Ksiądz rozpoznał w nim dawnego ucznia i wychowanka), bo spowodowały, że miotał się między piekłem i niebem uczuć. Jego opowieść o nieszczęśliwej miłości jest swoistą retrospekcją doznanych przeżyć, zakodowanych jako druzgocące doświadczenie.

Gustaw spotkał kobietę i (wykształcony na romantycznych wzorcach młodzieniec) nie zobaczył w niej bynajmniej zwyczajnej, ziemskiej dziewczyny. Dla niego ukochana była niemalże godną najwyższej czci boginią, którą uważał za odnalezioną w kosmosie drugą połowę własnej duszy.

Wielbił ją, szanował, zachwycał się jej widokiem, a obcowanie z nią graniczyło z ekstazą i w końcu uczynił ze swej miłości sferę sacrum. I ona, i samo uczucie było dla Gustawa święte, jedyne, niepowtarzalne, miało podniosły, idealny charakter.

„Ideał sięgnął bruku”. (dla Twojej informacji: Cyprian Kamil Norwid Fortepian Szopena). Ukochana poślubiła „worek ze złotem”, wyszła za mąż za bogacza, przedkładając majątek i splendory nad wielką, nieziemską miłość.

Gustaw oskarża ją w gniewie o interesowność, o sprzeciwienie się woli Boga, a kiedy wraca do równowagi psychicznej i zaczyna panować nad swoim cierpieniem, usprawiedliwia ją przed Księdzem i przed sobą.

Zastanawia się więc, czy rozkochała go w sobie. Nie. Uczciwie przyznaje, że nigdy nie obiecywała mu miłości, nie uwodziła go, że to on sam podsycał swoje uczucia. Z powodu niespełnionej, nieszczęśliwej miłości Gustaw popełnił samobójstwo i niewyobrażalnie cierpi, a przecież nie stara się wyciszyć rozpaczy, rozdrapując ciągle palące duszę rany.

Jego cierpienie jest metodyczne, namiętne, falujące, przechodzi różne stopnie natężenia, stąd ukochana albo jest wystawiana na piedestał, albo strącana w piekielną czeluść potępienia wraz ze zmianą nastroju bohatera.

Gustaw to samotny wędrowiec, który zerwał kontakty z otoczeniem. Nie ma przyjaciół, nie ma celu w życiu, bo całą jego istotę wypełnia miłość; miłość niespełniona, nieszczęśliwa, przynosząca rozczarowanie, cierpienie i popychająca do samobójstwa, ponieważ duchowe uczucie nie może być zrealizowane na ziemi.

Platon twierdził, że każdy człowiek (jako istota androgyniczna) pierwotnie składał się z pierwiastków męskich i żeńskich, które przez Zeusa zostały rozdzielone na kobietę i mężczyznę, ponieważ władca Olimpu obawiał się takiej idealnej istoty, która mogłaby stanowić zagrożenie dla bogów.

Odtąd, ludzie, wędrując po świecie, szukają tych oddzielonych od siebie połówek, a Gustaw miał szczęście i nieszczęście odnaleźć swoją, ale jest przekonany, że to Bóg połączył go z ukochaną jeszcze przed narodzinami obojga.

Szczęście, bo otarł się o niebiańskie doznania; nieszczęście, gdyż na zawsze został obciążony pamięcią o nierozerwalnych więzach z ukochaną i dlatego ma do niej żal, że ośmieliła się sprzeniewierzyć metafizycznemu uczuciu.

Trzy godziny ( miłości, rozpaczy, przestrogi) zwierzeń Gustawa to wyraz jego wielkiej miłości i skrajnych emocji: goryczy, udręki, cierpienia, rozczarowania, bólu, rozpaczy. Romantyczny bohater przeżywa wyniszczające wahania nastrojów, bo „za życia (...) raz był w niebie”.
cdn

poniedziałek, 24 września 2012

Sposoby przedstawiania miłości w literaturze. [1 – część 2]

,,Hamlet"  Williama Szekspira  

Literatura podmiotu: części 1 – 4
1. Bédier Joseph, Dzieje Tristana i Izoldy,
2. Mickiewicz Adam, Dziady cz. IV,
3. Szekspir William, Hamlet,
4. Żeromski Stefan, Wierna rzeka.
4. William Szekspir - Hamlet

Hamlet i Ofelia – bohaterowie tragedii Hamlet Williama Szekspira – kochają się szczerze i mogłoby się wydawać, że szczęśliwie razem się zestarzeją.

On jest duńskim królewiczem, studentem, zapewnia dziewczynę o swojej miłości, pisuje do niej listy, obdarza ją podarunkami. 

O ile Laertes ogranicza się do przestrogi, żeby Ofelia starała się powstrzymywać swoje uczucia do Hamleta, o tyle Poloniusz jest niemiły i gotowy obrazić córkę. 

Na wyznanie Ofelii, że Hamlet ją kocha, ojciec ostro reaguje i zarzuca jej, iż zbyt lekko podeszła do kwestii szanowania siebie, a wreszcie zabrania jej spotkań z królewiczem.

Ona to piękna, czuła, spokojna, subtelna córka dworskiego urzędnika Poloniusza i siostra Laertesa.   Zarówno brat, jak i ojciec nie popierają tego związku i w trzeciej scenie pierwszego aktu w jasny, zdecydowany sposób wyrażają swoje poglądy. Ów zakaz nie oznacza wcale końca miłości i chociaż Ofelia nadal bardzo kocha Hamleta, poddaje się woli ojca, czego konsekwencją było przekazanie mu listów i upominków.

W życiu młodego następcy tronu również zachodzą istotne zmiany. Tym , co zaważy na dalszych jego losach, jest niespodziewana, nagła, tajemnicza śmierć ojca, który pojawia się jako Duch.

Ojciec-Duch informuje Hamleta, że został zamordowany przez Klaudiusza przy pomocy wlanej do ucha trucizny. Jednocześnie zobowiązuje syna do pomszczenia jego śmierci.

Hamlet jest rozgoryczony, zadziwiony, zdegustowany i zaskoczony postawą matki, która w krótkim czasie po śmierci męża poślubiła jego brata-zabójcę. 

Nasuwają się pytania i wątpliwości: czy królowa Gertruda romansowała wcześniej z Klaudiuszem, czy była świadoma planowanego morderstwa, czy zostało ono dokonane za jej przyzwoleniem?

Odpowiedzi brak.

Hamlet, któremu Duch zlecił zemstę, chcąc zyskać więcej czasu, zaczyna udawać obłęd. Jego zachowania kompletnie nie rozumie Ofelia, tym bardziej, że oświadczył, iż nigdy jej nie kochał i nie przypomina sobie, żeby kiedykolwiek coś jej ofiarował. Zarzuca dziewczynie słabość charakteru, poddaje w wątpliwość niewinność i wierność kobiet, sugerując, że są nieuczciwe i sprytne. „Idź waćpanna do klasztoru” usłyszała w końcu znieważona Ofelia.

Nie zamierzam usprawiedliwiać Hamleta, postąpił podle, ale spróbujmy go zrozumieć. Z jednej strony został obarczony zadaniem, które go przerasta, z drugiej natomiast sam boryka się z wieloma rozterkami, jest zagubiony, niepewny, nieprzystosowany do życia w zakłamanym, podstępnym społeczeństwie.

Może jego intencje były czyste? Może przeczuwa swoją śmierć? Nie wiemy.

Zmuszony do podjęcia działania (chce sprostać żądaniu Ducha i stąd ten nakaz wewnętrzny) zamiast Klaudiusza zabija ukrytego za kotarą Poloniusza. Ta pomyłka doprowadzi Ofelię do obłędu, ponieważ kocha Hamleta i jednocześnie ma świadomość, że nie powinna darzyć uczuciem mordercy ojca.

Te sprzeczne emocje mają destrukcyjny wpływ na stan psychiczny córki Poloniusza. Jej szaleństwo objawia się poprzez bezcelowe snucie się po zamku, nieskładne, nielogiczne wypowiedzi oraz śpiewanie smutnych piosenek, których dominującym motywem jest wyrządzenie krzywdy niewinnej dziewczynie.

Ofelia popełniła samobójstwo, a jej ukochanemu również grozi śmiertelne niebezpieczeństwo, gdyż Laertes przyrzeka zemstę za utopienie się siostry. Plany zgładzenia Hamleta knuje także Klaudiusz.

Obecny na przedstawieniu stryj, nie wytrzymał nerwowego napięcia i w pośpiechu opuścił komnatę, gdy aktorzy odgrywali dodaną przez Hamleta scenę, będącą dokładnym odtworzeniem przebiegu prawdziwego morderstwa.

Klaudiusza zdradziła jego reakcja i dzięki niej został zdemaskowany, a syn królowej Gertrudy upewnił się, że król był rzeczywiście zabójcą jego ojca. I cóż z tego, skoro to Hamlet zostaje wysłany w podróż do Anglii, której jedynym celem było pozbawienie go życia.

Mimo to udało mu się uciec i wrócić do Danii, gdzie dochodzi do pojedynku z Laertesem. Giną w nim cztery osoby: Gertruda, Klaudiusz, Laertes i Hamlet. W świecie pełnym obłudy, intryg, podstępów, zdrad miłość zepchnięto na dalszy plan i pozbawiono urokliwego czaru.

Na Horacym – jedynym świadku wydarzeń i szczerym przyjacielu duńskiego królewicza – spoczywa obowiązek przekazania następnym pokoleniom informacji o tragediach, które zdarzyły się w Elsynorze. „Reszta jest milczeniem”.
cdn