czwartek, 27 września 2012

Adam Mickiewicz – D z i a d y – część IV [1]

Czy chciałabyś spotkać takiego chłopaka jak Gustaw-Pustelnik? Biorąc pod uwagę siłę uczucia i upoetyzowany sposób traktowania kobiety – prawdopodobnie tak. Zapoznaj się ze streszczeniem IV części D z i a d ó w i być może odpowiesz sobie na postawione pytanie.

Didaskalia (tekst poboczny dramatu) zawierają wskazówkę dotyczącą trzech świateł. 

Dwie świece palą się w mieszkaniu Księdza na stole, a obraz Najświętszej Marii Panny oświetla lampka.

Następnym ważnym rekwizytem jest zegar ścienny, który będzie odmierzał trzy godziny zwierzeń bohatera. 

Kompozycję IV części Dziadów wyznaczają gasnące kolejno światła, jakby dzieląc utwór na sceny.

Podobną zasadę konstruowania zdarzeń zastosował poeta w II części Dziadów – wewnętrznie zamkniętej zaklęciami – trzy sceny przedstawiają różne kategorie grzechów. 

Analogicznie trzy rodzaje wyznań głównego bohatera staną się dominantą kompozycyjną IV części Dziadów.

Po skończonym posiłku w dniu Zaduszek Ksiądz zachęca Dzieci do odczytania modlitwy za „czyscowe” dusze. Przerywa ją wejście o dziewiątej (21ºº) upiornie wyglądającego Pustelnika. Rozpoczyna ono pierwszą godzinę zwierzeń – godzinę miłości.

Oto fragment dramatu, który najpełniej oddaje wygląd niespodziewanego gościa. Nietuzinkowymi elementami jego stroju szczególnie zainteresowało się Dziecko. Opis jest absolutnie wyjątkowy i niebanalny.

„Czemu waspan tak jesteś dziwacznie ubrany?
Jak strach albo rozbójnik, co to mówią w bajce,
Z różnych kawałków sukmany,
Na skroniach trawa i liście,
Wytarte płótno, przy pięknej kitajce?
Jaka to na sznurku blacha?
Różne paciorki, wstążek okrajce?
            Cha cha cha cha!
Dalibóg, waspan wyglądasz na stracha!
            Cha cha cha cha!”.

Dziwnie, przerażająco ubrany przybysz nie chce wyjawić Księdzu ani swego pochodzenia, ani nazwiska. Podtrzymuje jedynie jego przypuszczenia, że być może widziano go w tych stronach, a było to przed śmiercią, od której minęły prawie trzy lata.

„Kto miłości nie zna, ten żyje szczęśliwy,
I noc ma spokojną, i dzień nietęskliwy
W cichym, własnym domu”.

Ten przybywający „z piekła czyli z raju” [(w tym kontekście czyli=lub, albo) odczytaj jako nieświadomość] wędrowiec, chociaż jest przemoczony, drżący i zziębnięty, odrzuca propozycję ogrzania się przy kominku.

Pali go wewnętrzny płomień, w piersiach płonie żar uczucia, którego moc jest milion razy potężniejsza od roznieconego ognia. Pustelnik z graniczącą z obłąkaniem rozpaczą wyznaje przyczynę swojego nieszczęścia. Długo szukał kobiety, którą chciałby pokochać i znalazł ją tylko po to, żeby stracić na zawsze, ponieważ została żoną innego mężczyzny.

„Za coś dla mnie tyle ulubiona?
            Za com z twoim spotkał się wejrzeniem?
Jednąm wybrał z tylu dziewcząt grona,
            I ta cudzym przykuta pierścieniem!”.

Ból Pustelnika potęguje świadomość, że rozstał się z ukochaną na wieki. Nie ma żadnej nadziei, jest przeraźliwie samotny, a jedynym jego przyjacielem i powiernikiem jest cyprysowa gałąź (w rzeczywistości jodła).

Jako mały listek otrzymał ją dawno temu w chwili pożegnania z najdroższą dziewczyną, która poprosiła go, żeby o niej zapomniał. Obiecała jednocześnie, że na zawsze pozostanie w jej pamięci.

„Przestań płakać, przestań szlochać,
            Idźmy każdy w swoją drogę,
            Ja cię wiecznie będę...
                                                wspominać,
            A twoją być nie mogę!”.

Ksiądz, widząc bezgraniczne cierpienie gościa, próbuje go pocieszyć. Wspomina, wyznając mu ze smutkiem, że on również przeżył śmierć ojca, matki, dwojga małych dzieci, ukochanej żony.

Jednak słowa otuchy nie przyniosły ulgi udręczonej duszy Pustelnika. Ukochana umarła dla niego, nie ma jej wśród żyjących, ponieważ nie może przebywać na świecie osoba ze złamanym sercem.

„Przeciwko światu i przeciwko sobie
Cięższe twoje, niżeli przeciw Bogu, grzechy.
Człowiek nie jest stworzony na łzy i uśmiechy,
Ale dla dobra bliźnich swoich, ludzi”.

Ksiądz przypomina Pustelnikowi, że przeznaczeniem człowieka nie jest egoistyczne roztrząsanie swojego losu, lecz służenie społeczeństwu. Błąkający się duch samobójcy przyznaje, że jego ukochana miała nie tylko piękne oblicze, lecz także mądrą, rozumną naturę, ponieważ ona pierwsza przekazała mu tę prawdę moralną.

Pustelnik, odwołując się do maleńkiego fragmentu Ody do młodości, potwierdza, że uskrzydlony miłością młodzieniec miałby siłę Atlasa. Mógłby dla ludzkości dokonać rzeczy niezwykłych, przyczynić się do zburzenia starych porządków.

Pozbawiony uczucia, skazany na rozpamiętywanie minionej chwili szczęścia, jest tylko cieniem, w którym w zarodku zgasła iskierka nadziei. Ksiądz radzi, żeby (zamiast pogłębiać swój ból ciągłym otwieraniem ran) nauczył się pielęgnować w sobie sposób myślenia ukochanej kobiety, bo:

„Zbrodniarz ją kochający wróciłby do cnoty,
A ty niby cnotliwy, puszczasz się na zbrodnie!”.

Duchowny próbuje przekonać gościa, że cokolwiek rozdzieliło kochanków na ziemi, nie będzie w stanie przeszkodzić połączeniu się rozpalonych namiętnością serc w niebie. Pustelnik dziwi się, w jaki sposób udało się Księdzu zgłębić tajemnicę, jeżeli oboje przysięgali przed światem milczenie.

Z goryczą wspomina, że kiedy pokazywał wizerunek wybranki przyjaciołom, nie znalazł w ich oczach uznania i zrozumienia, gdyż nie potrafili zaglądać do duszy. Ubóstwiał ją, z szacunkiem zachowywał się nawet przed jej portretem, a reakcja bliskich mu osób niezmiernie go rozczarowała.

„A moi przyjaciele!...żałuję pośpiechu!...
Jeden, gdy ubóstwienie w oku moim czyta,
Ledwie zgryzioną wargą nie upuścił śmiechu,
I rzekł ziewając:«At sobie kobiéta!»
Drugi przydał: «Jesteś dziecko!»...
Ach, ten to starzec z swoim przeklętym rozumem
Pewnie wydał nas zdradziecko!”.

W opowiadanej historii nieszczęśliwej miłości brakuje chronologii, bo dopiero teraz duch wspomina pierwsze   wspólnie spędzone chwile. Będąc pod ich wrażeniem, wymawiał w nocy imię ukochanej – Maria, a matka sądziła, że modli się do Najświętszej Panny.

Dziś jest podobnie. Ilekroć o niej pomyśli, nie może nakazać ustom milczenia i wymawia jej imię.

            „Czyli słońce światu płonie,
                Czy noc wciąga szatę ciemną;
            Jej wyglądam, za nią gonię,
                Zawsze przy mnie, lecz nie ze mną!”.

Sekretne szepty Pustelnika zostały podsłuchane przez maleńkiego robaczka, który tłumaczył mu, że jęki niczego nie zmienią, że wrażliwa bądź odmienna natura człowieka może stać się dla niego zgubą.

Dzieci uwierzyły, że robaki rozmawiały ludzkim głosem, ale Księdza nie udało się przekonać. Pustelnik skrapia wodą czoło, wybija w tym momencie dziesiąta (22ºº), pieje kur, a na stoliku gaśnie jedna świeca, przyciągając zdziwiony wzrok Księdza.
cdn

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz