wtorek, 4 grudnia 2012

Żydzi – literackie kreacje. [4]

Lalka  Bolesława Prusa

Literatura podmiotu: części 1 – 4
1. Konopnicka Maria, Mendel Gdański,
2. Orzeszkowa Eliza, Meir Ezofowicz,
3. Prus Bolesław, Lalka,
4. Słowacki Juliusz, Ksiądz Marek.

4.  Bolesław Prus – Lalka

Niezwykle trafne spostrzeżenia na temat sytuacji Żydów występujących w Lalce  Bolesława Prusa  poczynił Ignacy Rzecki i nie omieszkał zapisać ich w swoim pamiętniku. 

Ten wnikliwy, skromny obserwator odnotował, że w odniesieniu do mniejszości narodowej żydowskiego pochodzenia od roku zachodzą istotne zmiany.

Dotyczą one przede wszystkim rosnącej wobec nich niechęci, która przejawia się w sposobie mówienia i traktowania współobywateli. Gdyby zrobić w pamiętniku Rzeckiego tabelkę z rubrykami dawniej i dziś, to pod dawniej zapisalibyśmy Polacy mojżeszowego wyznania, podziw dla ich pracy, wytrwałości i zdolności.

Dziś są to zwyczajnie Żydzi, a wykonywaną przez nich pracę nazywa się teraz wyzyskiem i szachrajstwem. Obie społeczności – polska i żydowska – nie przejawiają chęci do asymilacji, co po prostu wywołuje antysemickie nastroje oraz wzajemną niechęć.

Przyjrzyjmy się bliżej postaci starego Szlangbauma i zobaczmy, w jaki sposób został przedstawiony. Już samo uczynienie z niego lichwiarza trąci stereotypem, a oprócz tego Prus powierzył mu (co prawda na prośbę Wokulskiego) nieuczciwe wylicytowanie (zawyżenie ceny) kamienicy Łęckich.

Szlangbaum był właścicielem kantoru, należał do ludzi zamożnych, ale z wielką pieczołowitością zabiegał o to, żeby ukrywać faktyczny stan majątkowy. Swoje bogactwa (pieniądze, nieruchomości) zawdzięcza głównie lichwie, ale instynktownie niemalże pojawia się wszędzie, gdzie kroi się mniejszy lub większy zarobek – żadnym nie wzgardzi.

Różnorodność prowadzonych przez niego interesów jest imponująca: nieruchomości, spółki handlowe, lichwa (pożyczanie pieniędzy na wysoki procent). 

Ten bogacz jest oszczędny, żyje skromnie, a wobec dłużników staje się nieludzki i bezwzględny. Stary Szlangbaum jest zdyscyplinowany, konsekwentny, przebiegły, potrafi także, dążąc do wyznaczonego sobie celu być cierpliwy i pokorny.

Analizując podejście Prusa do Żydów, czytelnik niejednokrotnie dostrzega pewną niekonsekwencję, jakby autor nie umiał się zdecydować, czy akceptować ich, czy odrzucać. 

Jego stosunek do wykreowanych bohaterów pochodzenia żydowskiego jest ambiwalentny. Czasami odnosimy wrażenie, że pisarz po prostu ich podziwia i ubolewa nad tym, że Polacy nie mają takich zalet i dużo mogliby się od Żydów nauczyć.

Czego?

Pracowitości (szczególnie arystokracja), oszczędzania, kooperacji w działaniu. W subtelny sposób autor sugeruje polskiemu społeczeństwu, że umiejętności organizacyjne Żydów warte są podpatrzenia i naśladowania, gdyby tylko Polacy nie byli tacy zarozumiali, pewni siebie i przekonani o wyższości własnej rasy i religii.

Nie można przecież (i znowu zarzut kierowany do arystokracji) dorównać Żydom w handlu czy w prowadzeniu banków i przyczyniać się do poprawienia sytuacji w kraju, jeżeli celem egzystencji są bale, rauty, próżniactwo. 

Mimo tych słusznych spostrzeżeń Prus nie wyszedł poza stereotypowe przedstawienie Żydów.

Nie wprowadził czytelnika do żadnego żydowskiego domu, nie próbował nawet przybliżyć kulturowej i religijnej odrębności żydowskiego sposobu życia, a cały ich świat jest jakiś sztuczny, bezuczuciowy, jakby Żydzi byli pozbawieni zwyczajnych, ludzkich namiętności i pragnień.

Ich przestrzeń została ograniczona do miejsca pracy, więc na podstawie Lalki  Bolesława Prusa polskie społeczeństwo nie miało możliwości poznania ani prywatnego życia Żydów, ani tym bardziej ich duchowych doznań. 

Niezmiennie utrzymywał się w świadomości ówczesnych Polaków stereotypowy obraz Żyda jako człowieka chciwego, zachłannego, pozbawionego domowo-rodzinnego ciepła kupca lub lichwiarza.


Następny motyw:  Zbrodniarz

1 komentarz: