poniedziałek, 10 grudnia 2012

Zbrodniarz jako bohater literacki. [3 – część 4]

,,Przy torze kolejowym"   Zofii Nałkowskiej 

 Literatura podmiotu: części 1 - 4
1. Eurypides, Medea,
2. Nałkowska Zofia, Przy torze kolejowym,
3. Słowacki Juliusz, Balladyna,
4. Szekspir William, Otello.

4.  Zofia Nałkowska – Przy torze kolejowym

Zofia Nałkowska pracowała w Głównej Komisji Badania Zbrodni Niemieckich i dzięki temu zebrała materiały, które wykorzystała, pisząc Medaliony.  

Z tego zbioru pochodzi opowiadanie  Przy torze kolejowym. 

Autorka nie kreowała swoich postaci, ponieważ wiedzę na temat opisywanych wydarzeń czerpała z zeznań naocznych świadków, którym udało się przeżyć czas swoistej anomii i „apokalipsy spełnionej”.

Narrator nie komentuje sytuacji, przekazując suche fakty, powściągliwą, lapidarną relację, dzięki czemu osiąga zamierzony cel – owa relacja urasta do rangi wstrząsającego dokumentu, który tym mocniej poraża, im bardziej jest lakoniczny.   

Bohaterką opowiadania jest bezimienna, ranna, leżąca przy torze kolejowym Żydówka. Spośród gromadki ludzi tylko dwie osoby odważyły się okazać jej litość i zainteresowanie.

Mleko, chleb, papierosy i wódka to wszystko, co jakaś kobieta i młody chłopak ukradkiem podali rannej. Z biegiem czasu Żydówka zrozumiała, że nie ma dla niej ratunku, więc poprosiła, żeby zabił ją jeden z policjantów. 

Żaden nie odważył się tego zrobić, a pewnej nocy przyszły osoby zamierzające udzielić pomocy poszkodowanej kobiecie. Spóźniły się niestety, ponieważ Żydówka została zastrzelona przez młodego człowieka, tego samego, który dał jej wódkę i papierosy.

Rodzi się pytanie: jakie pobudki skłoniły młodzieńca do zabicia Żydówki? Litość, żal, pragnienie niesienia ulgi w cierpieniu, współczucie? Czy jego czyn można nazwać zbrodnią, czy uznać za akt miłosierdzia? To niezwykle skomplikowany i niejednoznaczny przypadek. 

Może wojna zniszczyła w nim wrażliwość i sprawiła, że ośmielił się odebrać komuś życie. Tylko to jedno jest pewne. Zabił i nie poniósł konsekwencji swojego czynu, ale czy można nazwać go zbrodniarzem?

Skłaniam się ku myśli, że w odczuciu młodzieńca zamordowanie kobiety było najwyższym aktem miłosierdzia i odruchem serca. W świetle prawa nie został ukarany, ale będzie musiał funkcjonować ze świadomością, że pozbawił kogoś życia, a przecież tego nie można wymazać z pamięci.

Reasumując. Młodzieniec popełnił zbrodnię, jednak jest on jedyną postacią literacką, której obrony bym się podjęła. Refleksje na temat prawa do eutanazji pozostawmy jako kwestię otwartą – do rozpatrzenia we własnym sumieniu.


Następny motyw:  Wieś

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz