piątek, 4 stycznia 2013

Sny, wizje, duchy, zjawy. Fantastyka [2 – część 4]

Śnigrobek  Bolesława Leśmiana

Literatura podmiotu: części 1 – 4
1. Leśmian Bolesław, Śnigrobek,
2. Mickiewicz Adam, Romantyczność,
3. Prus Bolesław, Nawrócony,
4. Wyspiański Stanisław, Akropolis.

4.  Bolesław Leśmian – Śnigrobek

Niezwykle interesującą, fantastyczną zjawą jest wykreowany przez Bolesława Leśmiana tytułowy Śnigrobek, który nie ma określonej postaci, a zajmowana przez niego przestrzeń daleko odbiega od rzeczywistości. 

Wywodzące się z dwóch wyrazów (sen oraz grób) imię bohatera wyznacza jego liryczną sytuację, ponieważ został skazany na funkcjonowanie między jawą a snem bądź między życiem a śmiercią.  

Takie nieprecyzyjne usytuowanie bohatera na pograniczu realizmu i fantastyki jest równoznaczne z niedookreśleniem lirycznej sytuacji. Śnigrobek przebywa w krainie półduchów oraz półciał i przedostaje się do rzeczywistości snu poprzez płynną granicę realnego świata.

Ta niezbadana przestrzeń w bezczasowy sposób istnieje poza realnością. Jeżeli drugi człon imienia bohatera – grób – odczytamy w sensie dosłownym, to dojdziemy do przekonania, że świat przedstawiony utworu wyznaczają dwie zbliżone do siebie płaszczyzny: sen i śmierć.

Można domniemywać, że połyskujący kolorami Śnigrobek nie należy do świata umarłych i jest jaskrawo błyszczącą postacią na tle ich czarnych cieni. 

Biorąc pod uwagę sposób przedstawienia bohatera, zastanówmy się nad podejściem Leśmiana do eschatologicznych zagadnień.

Prawdopodobnie śmierć według poety należy potraktować jako proces, jako rodzaj powolnego przenikania do pozaziemskiego świata, a przy takim podejściu umieranie byłoby stopniowo odbywaną podróżą. 

Mimo dużej oryginalności w potraktowaniu śmierci nie należy uważać jej za definitywny kres życia, lecz raczej za odbywaną wędrówkę, która nie ma ostatecznej, wyrazistej granicy. Po głębszym namyśle trudno nie zgodzić się z magiczno-fantastycznymi wyobrażeniami Bolesława Leśmiana na temat znaczenia snu i śmierci w życiu człowieka.


Następny motyw:  Vanitas

czwartek, 3 stycznia 2013

Sny, wizje, duchy, zjawy. Fantastyka [2 – część 3]


Akropolis – Stanisława Wyspiańskiego 

Literatura podmiotu: części 1 – 4    
1. Leśmian Bolesław, Śnigrobek, 
2. Mickiewicz Adam, Romantyczność,
3. Prus Bolesław, Nawrócony,
4. Wyspiański Stanisław, Akropolis.

3.  Stanisław Wyspiański - Akropolis

Jednym z elementów świata przedstawionego w pierwszym akcie dramatu Stanisława Wyspiańskiego jest Katedra Wawelska w Krakowie.  Polskie Akropolis,  czyli Wawel to dla autora zasadniczy wyznacznik historii naszego kraju, która obejmuje nie tylko wspaniałą przeszłość, lecz także dzieje narodowych nieszczęść i tragicznego upadku.

W czasie prac restauratorskich w Katedrze Wawelskiej krytykowano dzieła sztuki, co spowodowało, że Wyspiański bronił współtworzonego przez nie, całościowego sensu, ponieważ uważał, że zdegradowanie ich skutkowałoby odrzuceniem pewnego etapu polskiej kultury.  

Najbardziej krytykowano Amora i Niewiastę, Pannę, Czas, Potockiego, Klio, toteż poeta ożywił w Akropolis  wspomniane rzeźby w celu pokazania problemów bohaterów z tożsamością. 

Zaznaczmy jednak, że zaprezentowany w dramacie świat nie jest w pełni ludzki, bo kreują go dzieła sztuki, a więc postacie, które funkcjonują w zbiorowej świadomości jako ucieleśnienie wyobrażeń przypisanych do kultury w wymiarze narodowym, antycznym, ogólnoludzkim. Jako spiskowcy na rzecz życia i wolności w rozpoczynających dramat didaskaliach pojawiają się „Aniołowie”, których zadaniem jest obudzenie katedry. 

Ich rodowód ma dwojakie źródło; z jednej strony ukazują się w postaci ożywających rzeźb z konfesji (połączony z ołtarzem grób) św. Stanisława, z drugiej natomiast pochodzą z malowidła, na którym są widoczne trzy postacie aniołów z narzędziami Męki Pańskiej.

Na ich przykładzie najlepiej można zaobserwować problemy z tożsamością, ponieważ ich witalność pozostaje w sprzeczności z przypisaną aniołom symboliką. W dramacie Wyspiańskiego są energiczne, pełne sił fizycznych, czują wstręt do śmierci, buntują się, pragną cielesności i ożywiają też inne posągi.

Ze swojej wielowiekowej roli, ulegając sugestii Aniołów, wychodzi Tempus z nagrobka Sołtyka. 
Do momentu opuszczenia przez niego Katedry Czas odkłada kosę i w zatrzymanym świecie panuje ład oraz harmonia. Na nagrobku Sołtyka zostały umieszczone również cztery kobiety związane z symboliką cierpienia i śmierci.

Płaczka (jedna z nich) nazwana przez autora Klio odrzuca trującą księgę dziejów zaraz po tym, jak wybudziła się z zamyślenia, żeby wypowiedzieć profetyczne słowa „przyszłości gruzy”. Pani z pomnika Skotnickiego oraz Klio wybierają życie nienaznaczone piętnem śmierci i odchodzą w światłość.

Inaczej postępuje Panna z nagrobka Sołtyka, która została uwiedziona przez pozór. Skupia się bowiem na zabawie i pragnieniu rozkoszy, więc z posągiem Potockiego nie zazna prawdziwej miłości i cieszy się jej namiastką. Niewiasta i Amor z pomnika Ankwicza pozostają w mroku, żeby przeżywać zmysłową, potajemną, tajemniczą miłość, więc może najlepiej byłoby pozostać przy klasycznym pojmowaniu symboliki postaci i nie narażać ich na problemy z tożsamością, czego najpełniejszym wyrazem jest bunt bohaterów.

cdn

środa, 2 stycznia 2013

Sny, wizje, duchy, zjawy. Fantastyka [2 – część 2]


Sen pana Łukasza o piekle, czyli   Nawrócony – Bolesława Prusa

Literatura podmiotu: części 1 – 4 
1. Leśmian Bolesław, Śnigrobek,
2. Mickiewicz Adam, Romantyczność,
3. Prus Bolesław, Nawrócony,
4. Wyspiański Stanisław, Akropolis.

2.  Bolesław Prus – Nawrócony

Bohaterem noweli  Nawrócony  Bolesława Prusa jest pan Łukasz, którego poznajemy, gdy ma około siedemdziesięciu lat. Autor nie zaszczycił go nawet nadaniem nazwiska, co może sugerować, że nie jest wyjątkiem, że ludzi o podobnym charakterze żyje w Warszawie dużo więcej.

Co wyróżniało pana Łukasza?

Chciwość, instynkt gromadzenia dla samego posiadania, bezwzględność i krzywdzenie bliźnich. Bohater przebywa w zagraconym mieszkaniu (sprzęty, książki, odzież) wśród niepotrzebnych rzeczy, które po pierwsze utrudniały poruszanie się po lokalu, a po drugie stanowiły zbędny dobytek przekornie i złośliwie zabrany niewypłacalnym dłużnikom.

Pan Łukasz już jako dziecko był zachłanny i zaborczy. Jego podejście do życia i małżeństwa najlepiej naświetla narrator. Oddajmy mu głos.

„Będąc jeszcze dzieckiem, Łukaszkiem, wydrwiwał on od swoich rówieśników zabawki, spędzał ich z miejsc cieplejszych na piasku, objadał się do niestrawności i napełniał kieszenie, byle z jego porcji nie dostało się co rodzeństwu. Będąc uczniem pracował dnie i noce, byle otrzymać najwyższe możliwe nagrody, i jeszcze gryzł się, że pomimo to inni nagrody dostają.

Jako młodzieniec wstąpił do biura i tam chciał pełnić wszystkie urzędy, wykonywać wszystkie prace, zabierać wszystkie pensje i łaski zwierzchników. 

Nareszcie ożenił się z najładniejszą i bogatą panną nie z miłości, ale dlatego, ażeby kto inny jej nie dostał. I jeszcze niezadowolony ze swego losu, chciał bałamucić żony kolegom i znajomym.


Wszelako w tej epoce życia zetknął się z poważnymi przeszkodami. Koledzy biurowi chętnie odstępowali mu referaty, ale mocno bronili swoich tytułów i pensyj. 

Zwierzchnicy chętnie posługiwali się nim, ale łask skąpili. Nareszcie panie, do których umizgał się, drwiły z niego, że był brzydki, a mężowie ich za natręctwo często urządzali Łukaszowi bolesne manifestacje”[1].

Pana Łukasza obecnie trapi wiele zgryzot, ale najmocniej jego myśli pochłania proces z córką. Okazało się bowiem, że po śmierci żony jakoś jedynaczkę wychował, nie wyprawił jej jednak wesela; obiecał posag – nie wypłacił i nie oddał dziecku odziedziczonej po matce kamienicy. Zięć skierował więc sprawę do sądu, domagając się zwrotu posagu żony.

Pan Łukasz siedzi w mieszkaniu i ciągle rozmyśla o swoich problemach, bo to jeden lokal w kamienicy stoi pusty i nie przynosi mu zysków; adwokat Kryspin wyjechał i zachodzi obawa, czy zdąży wrócić na rozprawę; stolarz nie płacił czynszu, więc trzeba go zlicytować, a tu bez przerwy ktoś go nachodzi z rodziny stolarza, że chory, że  proszą, że błagają, a takie próby pozbawienia zarobku tylko go irytują.  

Za odnowienie wygódki pan Łukasz pod pretekstem złego wykonania zlecenia nie zapłacił mularzowi za wykonaną pracę i dodatkowo pozbawił go możliwości zarabiania, ponieważ zabrał i przechowywał u siebie jego narzędzia. Na prośby dotyczące oddania przyborów nie reagował, bo nigdy nie przejmował się losem innych ludzi, którzy uważali, że to chciwy (nie rozstawał się z trzydziestoma tysiącami rubli w zastawnych papierach), zły gospodarz (nie odnawia mieszkań) i zły ojciec.

Wyrzucił na śmietnik zużyty, dziurawy pantofel i jeszcze zastanawiał się, czy aby się z tą czynnością nie pośpieszył. Przypomina sobie zmarłych kolegów, z którymi grywał w preferansa i to akurat bardzo dobrze mu wychodziło, ale czy wystarczy jako argument chroniący przed wyrzuceniem z piekła?

Pan Łukasz przechodzi niepostrzeżenie od rozmyślań w inny stan świadomości i widzi siebie w piekle, gdzie „sąd szczegółowy” (towarzysze od preferansa) zbada jego życie w celu zakwalifikowania go do odpowiedniej kategorii piekła, w którym obowiązuje zasada, że „hultaje sądzą hultajów”.

Pan Łukasz miał udowodnić, że w ciągu siedemdziesięciu lat swojego życia spełnił jeden bezinteresowny uczynek, a prokurator bezwzględnie rozliczył go z próby przypisania sobie ludzkich odruchów. Stwierdził bowiem, że do odnowienia wygódki zmusiła go policja, a za położenie asfaltowego chodnika podniósł czynsz lokatorom.

Bezradny adwokat podkreśla, że był wspaniałym graczem w preferansa, ale gdy taki argument nie przekonuje sądu, prosi o wyrażenie zgody na poddanie go próbie, bo w tym wieku pana Łukasza po prostu zawodzi pamięć. Bohater (w ramach ratującej go przed wyrzuceniem z piekła próby) miał zrobić ofiarę na dobroczynny cel i napisał reklamę swojej kamienicy.

Ostatniej szansy też nie wykorzystał, bo kiedy pozwolono jego duszy wejść w stary pantofel, nie oddał go bezinteresownie żebraczce. O dalszym losie pana Łukasza zadecydował diabeł, który obawiał się, że bohater zniszczy reputację piekła.

„– A co z nim zrobisz?... – zapytał diabła adwokat wskazując na Łukasza nogą.
– Z tym egzemplarzem?... – odparł diabeł. – Wyrzucę go z piekła, żeby nas nie kompromitował!... Niech wraca na ziemię, niech na wieki wieków dusi swoje listy zastawne i banknoty, niech trzyma kamienicę, niech licytuje biednych lokatorów i krzywdzi własne dzieci. Tu zagnoiłby piekło swoją wstrętną osobą, a tam krzywdząc ludzi może nam oddać usługi”[2].

Po przebudzeniu – w stanie silnego przerażenia perspektywą wiecznej, piekielnej kary – pan Łukasz nieopatrznie zapłacił mularzowi jedenaście rubli, a żonie stolarza ofiarował dwa ruble i obiecał, że odwoła licytację. Kiedy senne wizje rozpierzchły się i wrócił do równowagi (sen o piekle go rozstroił), postanowił nadal procesować się z córką o kamienicę, przeprowadzić licytację rodziny stolarza i bardzo żałował, że pozwolił wydrzeć sobie trzynaście rubli wydanych w stanie emocjonalnego wzburzenia.
Przewrotność tytułu i jego głęboki sens wyjaśnia Janina Kulczycka-Saloni.

„(...) Nawrócony (1881). Zdawałoby się, wspaniała humorystyczna nowela, w której Prus ukazuje warszawską kamienicę w całej jej szpetocie, spotęgowanej jeszcze tym, że gdy bohater jego we śnie dostanie się do piekła, zauważy, że niczym się właściwie nie różni ono od Warszawy. Na to tło wprowadza sylwetkę kamienicznika, pijawki, wysysającej, krzywdzącej wszystkich, ujętą z niezwykłą ostrością. Końcowe, niespodziewane wrażenie nadaje pesymistyczny, smutny charakter utworowi: Prus nie wierzy w możność nawrócenia wyzyskiwacza. Humor stał się tu środkiem bezwzględnego potępienia przedstawionego w utworze bohatera”[3].

cdn
[1] Prus Bolesław, Nawrócony, [w:] tenże, Wybór nowel, Warszawa 1967, s. 18-19.
[2] tamże, s. 39.
[3] tamże, s. 286.

piątek, 21 grudnia 2012

Sny, wizje, duchy, zjawy. Fantastyka [2 – część 1]

Tęsknota Karusi za zmarłym kochankiem, senne wizje pana Łukasza, na pograniczu snu i grobu, wyrażenie problemów bohaterów z tożsamością poprzez ożywienie znajdujących się na Wawelu rzeźb, czyli mówienie o rzeczywistości za pomocą fantastyki.

Literatura podmiotu: części 1 – 4
1. Leśmian Bolesław, Śnigrobek,
2. Mickiewicz Adam, Romantyczność,
3. Prus Bolesław, Nawrócony,
4. Wyspiański Stanisław, Akropolis.

1.  Adam Mickiewicz – Romantyczność

Adam Mickiewicz wszystkim pojawiającym się w balladach duchom i wizjom przypisuje wyraz etycznych poglądów ludu i traktuje świat przedstawiony utworów jako współistniejącą sferę życia w aspekcie ziemskim i metafizycznym. 

Fantastyka pełni w nim niebagatelną rolę, ponieważ służy wyrażeniu prawdy o człowieku. Przy pomocy zjaw poeta odkrywa głębię psychiki postaci, jej charakter, słabości, pragnienia oraz lęki. Ich romantyczny świat funkcjonuje jako całość bytu, w którym istnieje możliwość mistycznego obcowania z duchami. 

Bohaterka ballady  Romantyczność  tym mocniej tęskni za zmarłym przed dwoma laty kochankiem, im bardziej czuje się samotna wśród żywych. Gdy pojawia się jego duch, zwierza się mu, że nie lubi świata i wolałaby znaleźć się wraz z nim w innym wymiarze. Jej szczere wyznanie świadczy o tym, że wśród małomiasteczkowej społeczności nie znajduje zrozumienia. 

Dzięki pojawieniu się ducha ukochanego Jasia Karusia może wyrazić swój żal, tęsknotę, rozpacz, wyobcowanie i osamotnienie. 

Żyjąca wyobraźnią dziewczyna skazuje siebie na sceptyczne uwagi otoczenia, ponieważ tylko ona widzi duszę Jasia.  

Ta sytuacja powoduje ścieranie się przekonań starca i ludu, który ufa, że zmarły kochanek dziewczyny nie jest halucynacją i naprawdę pojawia się przy Karusi. 

Co więcej; lud modli się za nich, wyrażając w ten sposób swoją wiarę w istnienie więzi pomiędzy światem żywych a światem umarłych.  

Temu przekonaniu zdecydowanie przeciwstawia się starzec, który hołduje oświeceniowemu racjonalizmowi i zaczyna dowodzić, że według poglądów minionej epoki dziewczyna jest po prostu szalona. Jego „szkiełko i oko” nie dostrzega nadnaturalnej istoty, a Karusia w takim razie jest chora.

Z wypowiadanymi przez starca sądami nie zgadza się poeta, który (podobnie jak lud) przyznaje rację Karusi, a jej doznania uważa za duchowe przeżycia.
cdn

czwartek, 20 grudnia 2012

Totalitaryzm jako doświadczenie człowieka XX wieku. [4]


Który skrzywdziłeś  Czesława Miłosza

Literatura podmiotu: części 1 – 4 
1. Borowski Tadeusz, U nas w Auschwitzu,
2. Grudziński-Herling Gustaw, Inny świat,
3. Konwicki Tadeusz, Mała apokalipsa,
4. Miłosz Czesław, Który skrzywdziłeś.

4.  Czesław Miłosz – Który skrzywdziłeś

W wierszu Czesława Miłosza  Który skrzywdziłeś  pojawiają się refleksje na temat relacji między sprawującymi władzę a pojedynczym człowiekiem. Totalitarny aparat państwowy jak magnes przyciągał osobników skłonnych do popełnienia wszelkiej podłości.

Dlaczego?

Odpowiedź wydaje się oczywista. Dla schlebiania, dla przypodobania się, dla czerpania korzyści bądź zapewnienia sobie poparcia ze strachu lub z chęci sprzyjania władzy. Rządzący ciągle nadużywają swojej uprzywilejowanej pozycji, wyrządzają obywatelom krzywdę i wykorzystują ich, stosując nieetyczne metody działania, a poczucie wyższości nad prostym człowiekiem niejednokrotnie prowadzi decydentów do wynaturzenia i psychicznego zwyrodnienia.

Znajduje to odzwierciedlenie w niegodziwym podejściu do współobywatela. Zdaniem podmiotu lirycznego wszelkiej maści pochlebcy są współwinni popełnionych przez rządzących podłości, ponieważ utwierdzają ich w przekonaniu, że skoro są tak podziwiani i wywindowani na szczyty społecznej hierarchii, to nie tylko uważają siebie za lepszych od innych osób, lecz także uzurpują sobie prawo do decydowania o ich losie.

Szkoda jednak, że zatracili ludzkie odruchy, że stosują przemoc i zastraszanie w celu totalnego podporządkowania sobie prostego człowieka. Poeta ostrzega. Nadejdzie czas rozliczeń, żadna krzywda nie zostanie zapomniana i trzeba będzie ponieść za nią karę.

Podmiot liryczny – tożsamy z autorem – nie lęka się być oskarżycielem i sędzią rządzących oraz obrońcą uciśnionych i krzywdzonych. Poeta ostrzega przed nadużywaniem władzy i podkreśla, że w każdym czasie pojawi się głos sprawiedliwego skłonnego do osądzenia rządzących.

Zaznacza ponadto, że narodzą się nowe pokolenia, które upomną się o wyrównanie krzywd prostym ludziom. Poeta zawsze będzie pamiętał, bo jego rola polega na dokumentowaniu faktów i dopilnowaniu, żeby rządzący nie czuli się bezkarni. Musi jednocześnie stać na straży moralności oraz dbać o to, żeby dobro nie było mylone ze złem.

Wiersz Czesława Miłosza ma uniwersalny charakter, a podmiot liryczny nawołuje do zachowania czujności, ponieważ do utraty wolności wystarczy odrobina nieuwagi, brak obronnej reakcji w odpowiednim momencie i destrukcyjne siły totalitarne zapanują nad życiem jednostek i społeczeństw.




Następny motyw:  Sny, wizje, duchy, zjawy. Fantastyka  [2]

środa, 19 grudnia 2012

Totalitaryzm jako doświadczenie człowieka XX wieku. [3]


 Mała apokalipsa  Tadeusza Konwickiego

 Literatura podmiotu: części 1 – 4 
1. Borowski Tadeusz, U nas w Auschwitzu,
2. Grudziński-Herling Gustaw, Inny świat,
3. Konwicki Tadeusz, Mała apokalipsa,
4. Miłosz Czesław, Który skrzywdziłeś.

3.  Tadeusz Konwicki – Mała apokalipsa

Mała apokalipsa  Tadeusza Konwickiego stanowi próbę przekazania głównej myśli autora, że system totalitarny polega na wszczepieniu w egzystencję obywateli deprawacji i poczucia bezsensu istnienia.

Taki sposób życia narzuca zniewolonemu społeczeństwu zdegenerowana władza z pełną premedytacją wykorzystująca swoją uprzywilejowaną pozycję do wywierania nacisku na „poddanych” i oczekująca spełniania najbardziej absurdalnych rozkazów. W celu zohydzenia uzurpatorstwa rządzących, podkreślenia bezwzględności opozycji, wyszydzenia represyjnej machiny pisarz posłużył się groteską.

Ta kategoria estetyczna pozwoliła mu wykreować (na zasadzie wyolbrzymienia i przesady) świat pełen chaosu, dysharmonii, totalnej dezorientacji, niedookreślony w czasie (lata siedemdziesiąte), w którym nawet pory roku poprzestawiały swoje symptomy, bo dwudziestego drugiego lipca panuje iście jesienna aura. Nie dziwmy się więc, że do bohatera utworu dociera polecenie dotyczące jego samospalenia.

Kim jest bohater i gdzie miałby dokonać tej samozagłady? Dlaczego przedkładający prośbę opozycjoniści nawet nie biorą pod uwagę możliwości wyrażenia sprzeciwu przez kolegę?

Pozbawiony tożsamości bohater jest pisarzem, który mieszka w obskurnie wyglądającej Warszawie i aktu samospalenia miałby dokonać na znak protestu przeciwko przyłączeniu Polski do Związku Radzieckiego. Główny bohater (równocześnie narrator powieści) odnosił w przeszłości sukcesy, pisząc cenione i cieszące się dużym uznaniem dzieła.

Obecnie jest pogrążony w twórczej niemocy, zrezygnował z pisania, ponieważ wielokrotnie pozbawiano go obywatelskich praw za sympatyzowanie z opozycją. W ich działalności autor również dostrzega przejawy zagrożenia, bo (podobnie jak rządzący) przedmiotowo traktują ludzi i bezwzględnie wykorzystują ich do osiągnięcia politycznego celu.

W ostatnim dniu życia bohater wędruje po Warszawie, a jego obserwacje i doświadczanie totalitaryzmu wywołują u czytelnika niemalże furię. Na ulicach wśród przemieszczających się tłumów wszędzie słyszy polskie i rosyjskie słowa, a postępowanie spotykanych Polaków jest niepodważalnym dowodem na ich demoralizację.

Konwicki ukazuje świat pełen goryczy, szarzyzny, brudu, absurdów, zakłamania, degradacji i wszechobecnych odgłosów odbywającego się zjazdu partii. W tej do granic chaotycznej i zdeprawowanej rzeczywistości ludzie funkcjonują z jednej strony jako bezmyślne automaty, z drugiej natomiast upodlają się, prowadząc z totalitarnym państwem interesy.

Przedstawiciele świata sztuki i kultury są wplątani w poniżające zależności. Wyrażenie zgody na współpracę z Urzędem Bezpieczeństwa daje możliwość czerpania korzyści, ponieważ przyzwalająca cenzura zezwala na publikowanie nawet najlichszych gniotów.

Proces rozpadu świata i wartości (mimo osiągniętego pułapu niewyobrażalności, że można upaść tak nisko) ciągle trwa, a co jeszcze gorsze obejmuje wszystkie aspekty życia: biologiczny, psychologiczny, ideologiczny, etyczny, osobisty i kulturowy.

Świat na granicy zagłady jest dla Konwickiego przestrzenią, w której dominuje albo pozorny, albo sprzeczny system wartości, bo nie sposób być jednocześnie opozycjonistą i zwolennikiem władzy, a przy tym czerpać profity z jednej i drugiej racji.

Taka karykatura bezsensu życia człowieka była możliwa w totalnym reżimie, a ucieczkę od niego stanowiła śmierć. Główny bohater dostrzega w niej jedyną szansę ocalenia wolności, ponieważ za swoje poświęcenie nie oczekuje poklasku i korzyści.

Postępuje bezinteresownie, traktując ideową walkę jako wyraz niezgody na życie w zniewolonym świecie. Jego śmierć – pojedynczego człowieka – sprowadza apokalipsę do mikroskopijnych rozmiarów, w którą nawet Bóg nie ingerował, bo miała czysto ludzki wymiar.
cdn

wtorek, 18 grudnia 2012

Totalitaryzm jako doświadczenie człowieka XX wieku. [2]


Inny świat   Gustawa Herlinga-Grudzińskiego 

Literatura podmiotu: części 1 – 4 
1. Borowski Tadeusz, U nas w Auschwitzu,
2. Grudziński-Herling Gustaw, Inny świat,
3. Konwicki Tadeusz, Mała apokalipsa,
4. Miłosz Czesław, Który skrzywdziłeś.

2.  Gustaw Herling-Grudziński – Inny świat

Proza Gustawa Herlinga-Grudzińskiego została oparta na osobistych przeżyciach, ponieważ pisarz przebywał w kilku sowieckich więzieniach i wreszcie trafił do koncentracyjnego, złagrowanego obozu. Dotkliwie doświadczył stalinowskiego terroru, a swoje i współwięźniów przeżycia opisał w Innym świecie, w którym pojawia się w dwóch rolach: bohatera i utożsamianego z autorem narratora.

Zesłanie do obozu mogło nastąpić wskutek zwyczajnego, podłego donosu, a jego podstaw nikt nie sprawdzał. Narrator i bohater Innego świata  opisał nie tylko sposób funkcjonowania obozu, lecz także losy wielu więźniów, dzięki czemu czytelnik ma możliwość zorientowania się w wewnętrznych strukturach złagrowanej społeczności. Grudziński unika sentymentalizmu, precyzyjnie i oszczędnie dobiera słowa, pozostawiając tragiczną wymowę faktom.

Faktom wstrząsającym, porażającym okrucieństwem i bestialstwem człowieka, który zatracił swoje człowieczeństwo i w ekstremalnych warunkach jest zdolny do popełnienia zbrodni bądź podłości. W sowieckim obozie (podobnie jak w niemieckim opisanym przez Tadeusza Borowskiego) toczy się bezpardonowa walka o biologiczne przetrwanie, a doświadczanie totalitaryzmu pozbawia wiary w ludzi, nadziei, poczucia godności oraz genu oporu.

Łagry nie były śmiercionośnymi fabrykami, jeśli weźmiemy w tym względzie pod uwagę gazowe komory na przykład, ale postępowanie funkcjonariuszy i przedmiotowy sposób traktowania politycznych i kryminalnych więźniów łamie wszelkie zasady humanitaryzmu.

Złagrowany człowiek był zmuszany do nadludzkiego wysiłku, do niewolniczej pracy, która w totalitarnym państwie była napędzającym gospodarkę ZSRR normalnym elementem produkcji. Upodlenie więźniów nie kończy się bynajmniej na morderczej pracy.

Wyniszczał ich ponadto głód, mroźne zimy, tortury oraz bestialstwo funkcjonariuszy. Grudziński uzupełnia ten obraz totalnej degradacji człowieka, opisując gwałty na kobietach, inwigilację społeczeństwa, donosy, okrucieństwo wobec współwięźniów, kradzieże, dyskryminowanie słabszych i przejawy wrogości wobec nich, a przede wszystkim walkę o pożywienie.

Ideologiczne przesłania monopolistycznej, komunistycznej partii i Stalina sprowadzały się do wpajania więźniom przekonania, że stawianie oporu nie ma najmniejszego sensu, bo silnie działający aparat przemocy potrafi złamać ich fizycznie i psychicznie.

Narrator obok rozważań ustrojowych przedstawił wnikliwe obserwacje psychologiczne, pokazując jednostki, które doświadczając stalinizmu, starały się okazać godność i bronić moralnych wartości.

Taką desperacką próbę podejmuje Kostylew, kiedy ciągle dokonuje samookaleczenia i skazuje siebie na znoszenie fizycznego bólu. Jego bunt i manifestowany wobec stalinowskiego terroru opór ma tylko symboliczne znaczenie. 

Totalitaryzm w ujęciu Gustawa Herlinga- Grudzińskiego stanowi czyhające na człowieka realne zagrożenie w aspekcie ideologicznym, którego skutkiem jest powstanie zdegenerowanego, rzeczywistego świata.

cdn

poniedziałek, 17 grudnia 2012

Totalitaryzm jako doświadczenie człowieka XX wieku. [1]


Zniewolenie, ingerowanie władzy we wszystkie dziedziny życia obywateli (nie wyłączając osobistego), sprawowanie nad nimi kontroli, terror, zastraszanie, manipulowanie, pozbawianie poczucia człowieczeństwa, propaganda, przemoc, wygodne kłamstwa,  zmuszanie do zdrady i podłości – oto synonimy totalitaryzmu. 

Literatura podmiotu: części 1 – 4 
1. Borowski Tadeusz, U nas w Auschwitzu, 
2. Grudziński-Herling Gustaw, Inny świat,
3. Konwicki Tadeusz, Mała apokalipsa,
4. Miłosz Czesław, Który skrzywdziłeś.

1. Tadeusz Borowski – U nas w Auschwitzu

Bohaterami opowiadania U nas w Auschwitzu Tadeusza Borowskiego są ludzie przebywający w lagrze, czyli w niemieckim obozie koncentracyjnym, który został utworzony w celu wyniszczenia jak największej ilości więźniów. Zakrojone na szeroką skalę działania są prowadzone planowo, a ich celem jest wymordowanie tysięcy, milionów ludzi, którzy mają świadomość, że czekają w kolejce po śmierć.

Sytuacja więźnia w obozie zależy od jego numeru, ponieważ niższy numer oznacza, że przebywa w nim dłużej. Twarde, bezwzględne, okrutne, nieludzkie zasady obozowej egzystencji przedstawia młody student z Warszawy, który jest narratorem opowiadania.

Przyjrzyjmy się nieco bliżej tej postaci, ponieważ została wykreowana w taki sposób, żeby odzwierciedlać intencje autora. Miał on bowiem świadomość, że pisany przez niego dokument powinien być przejrzysty i powinien posiadać prostą formę.

Borowski stworzył fikcyjną postać należącą do obozowej społeczności. Jako jeden z lagrowych więźniów przeniknął obozowe struktury, więc jego wiedza pozwala mu nie tylko wypowiadać się na temat szans na przeżycie w obozie, lecz także oskarżać totalitarny system, w którym człowiek został zredukowany do numeru, a numer nie czuje, nie myśli, kieruje się potrzebą zaspokojenia wszechobecnego głodu.

W opowiadaniu Borowskiego osobowość, psychologiczna sfera życia człowieka nie istnieje, ponieważ ludzie kierują się zwierzęcym niemalże instynktem przetrwania i funkcjonują w kategoriach biologii i fizjologii. W obozie koncentracyjnym nie sposób przestrzegać systemu wartości, a wpajane dotychczas ideały przestają obowiązywać w totalitarnym świecie.

Okazaną pomoc lub współczucie można było przypłacić życiem, bo kategorie dobra i zła całkowicie się zatarły. Funkcjonariusze zbrodni dążą do totalnego uprzedmiotowienia człowieka, a dokonywane przez więźniów wybory wiązały się wyłącznie z walką o przeżycie i zostały odarte z etycznych rozterek, co oznaczało jedynie pragnienie przetrwania za każdą cenę, za wszelką podłość.

Koncentracyjny obóz Borowskiego ukazuje lagrowanego człowieka    osadzonego w obozie bez jego woli w świecie urągającym humanitaryzmowi.
cdn

piątek, 14 grudnia 2012

Wieś i chłopi w dziełach twórców Młodej Polski. [4]

Rozdziobią nas kruki, wrony... oraz Zmierzch  Stefana Żeromskiego

 Literatura podmiotu: części 1 – 4
1. Kasprowicz Jan, Z chałupy, sonet I, XV, XXXIX,
2. Reymont Władysław Stanisław, Chłopi, t. 1,
3. Wyspiański Stanisław, Wesele,
4. Żeromski Stefan, Rozdziobią nas kruki, wrony..., Zmierzch.

4.  Stefan Żeromski

4.1.  Rozdziobią nas kruki, wrony...

Stefan Żeromski na pozycję społeczną chłopów patrzy z punktu widzenia klasowego konfliktu. 

W opowiadaniu  Rozdziobią nas kruki, wrony... zastosowane naturalistyczne środki służyły wyrażeniu dezaprobaty wobec sytuacji chłopów oraz ich politycznej nieświadomości.

Ileż mściwości i okrutnej, gorzkiej satysfakcji wyczuwamy w przytoczonych słowach:
„Tak bez wiedzy i woli zemściwszy się za tylowieczne niewolnictwo, za szerzenie ciemnoty, za wyzysk, za hańbę i za cierpienie ludu, szedł ku domowi z odkrytą głową i z modlitwą na ustach”.

Józef Chełmoński  Wieś
Zemsta chłopa polegała na obrabowaniu zabitego powstańca, ponieważ zupełnie nie rozumiał, że Winrych walczył także za jego wolność. 

Ta ponura i przygnębiająca scena to sugestia Żeromskiego dotycząca przyczyn upadku powstania styczniowego.

Chłopi uważali, że ono ich nie dotyczyło, bo nie mieli żadnego rozeznania politycznego i byli pozbawieni narodowej świadomości. Pisarz protestuje przeciwko nędzy i niedoli chłopów, ubolewa nad ich ciemnotą i wyniszczającą egzystencją w nieludzkich warunkach.

4.2.   Zmierzch

W prozie Stefana Żeromskiego poza dezaprobatą odnajdujemy również współczucie z powodu ciężkiej sytuacji chłopów wyrażone w opowiadaniu  Zmierzch  przy pomocy misternie budowanego nastroju z wykorzystaniem impresjonistycznych środków wyrazu.

Walek Gibała – bezrolny chłop – ciężko pracuje przy wydobywaniu torfu. Razem z nim pracuje również żona, która przeżywa koszmarne lęki, ponieważ malutkie dziecko zostało bez opieki w domu.

Gibałowie są w okrutny sposób wykorzystywani przez rządcę folwarku żerującego na ich niedoli. 

Oboje z bezrolnych chłopów stali się najpierw wyrobnikami, a później najemnikami. Ich praca trwa codziennie do zmroku.

Z racji przypisywanej mu roli tytułowy zmierzch może funkcjonować jako jeden z bohaterów utworu, ponieważ potęguje obraz nędznej doli chłopskiej rodziny. 

Wieczorny pejzaż otula mgła, a więc przyroda także wyraża swój smutek nad pozbawionym wszelkiej radości losem chłopów, których życie sprowadza się do walki o biologiczne przetrwanie.


Następny motyw:  Totalitaryzm

czwartek, 13 grudnia 2012

Wieś i chłopi w dziełach twórców Młodej Polski. [3]

Wesele  Stanisława Wyspiańskiego 

Literatura podmiotu: części 1 – 4 
1. Kasprowicz Jan, Z chałupy, sonet I, XV, XXXIX,
2. Reymont Władysław Stanisław, Chłopi, t. 1,
3. Wyspiański Stanisław, Wesele,
4. Żeromski Stefan, Rozdziobią nas kruki, wrony..., Zmierzch.

3.  Stanisław Wyspiański - Wesele

Twórcy Młodej Polski w różnorodny sposób przedstawiali wieś i chłopów, czego kolejnym przykładem będzie Wesele  Stanisława Wyspiańskiego. 

W dramacie nie znajdziemy obrazów głodu i nędzy, ale z pewnością nie zobaczymy także bogatego przekroju społeczeństwa opisanego w Chłopach.

W pierwszym akcie Wesela  obok mieszkańców Bronowic pojawiają się przedstawiciele inteligencji, a idea tego spotkania miałaby polegać na próbie porozumienia między artystami z miasta a chłopami. Czy będzie to możliwe? W celu udzielenia odpowiedzi na to pytanie prześledźmy, w jaki sposób Stanisław Wyspiański podchodzi do modnej na przełomie XIX i XX wieku ludomanii. Skoncentrujmy więc uwagę na realistycznym wątku sztuki z pominięciem fantastyczno-symbolicznej wymowy utworu.

Skażeni dekadentyzmem artyści przyjeżdżają z miasta na wiejskie wesele i mogłoby się wydawać, że te dwa światy mają szansę na porozumienie, dopóki nie nawiążą dialogu. Inteligencja zachwyca się wszystkim, co powierzchowne i w ogóle nie zna realiów życia na wsi.

Fascynuje się chłopskimi zwyczajami, szeroko pojętym folklorem i witalnością chłopów. 

Nie dostrzega natomiast, że przechowują w pamięci doznane krzywdy, że nie czują potrzeby pozostawania w sielankowej konwencji i woleliby być traktowani jako poważni partnerzy w społeczno-politycznych dyskusjach.  

Inteligencja nie dojrzała do przejęcia funkcji przywódców, bo – hołdując chłopomanii – nie zna i nie rozumie położenia chłopów. To pozorne zainteresowanie wsią jest tylko wyrazem młodopolskiej mody i nie ma niczego wspólnego z prawdziwą znajomością problemów wsi.

Widzimy więc wyraźnie, że Wyspiański pokazuje inteligencję i chłopów jako dwa odrębne, obce sobie światy, a społeczno-kulturowy solidaryzm to mit. Przedstawieni w Weselu  chłopi są patriotami, którzy chętnie wzięliby udział w walce o niepodległość, ale brakuje im sygnału do jej rozpoczęcia ze strony inteligencji.

Wyjątkową niedojrzałością wykazał się Jasiek, który zgubił złoty róg, bo bardziej interesowało go pawie pióro. Fakt, że inteligencja próbuje zbratać się z chłopami nie umniejsza jej wielkiej nieznajomości ich życia.
cdn