piątek, 11 stycznia 2013

Zaprezentuj wizerunki Polaków, odwołując się do wybranych utworów literackich. [całość + literatura przedmiotu + konspekt]

Odprawa posłów greckich, Lalka, Potop, Przedwiośnie, czyli o naszych wadach i zaletach bez „puszczania oka” do czytelnika.

Literatura podmiotu:
1. Kochanowski Jan, Odprawa posłów greckich, 
2. Prus Bolesław, Lalka,
3. Sienkiewicz Henryk, Potop,
4. Żeromski Stefan, Przedwiośnie.

1.  Jan Kochanowski – Odprawa posłów greckich 

Kłótliwi, przekupni, zapobiegli, pozbawieni poczucia odpowiedzialności za los ojczyzny oto obraz Polaków przedstawionych w Odprawie posłów greckich Jana Kochanowskiego. 

Mur prywaty nie pozwala dojść do głosu nielicznym, występującym w utworze patriotom, którzy zdają sobie sprawę z tego, że kierowanie się własnym interesem bądź zachcianką doprowadzi kraj do upadku.  

Jan Kochanowski – autor pierwszej polskiej tragedii – treść swojego utworu oparł na antycznym konflikcie między Grecją a Troją spowodowanym sporem o porwanie i wydanie pięknej Heleny. Polityka i moralność to ponadczasowe, uniwersalne problemy ściśle połączone ze sobą jak głowa i rozum.
Do literatury przedmiotu
Do literatury przedmiotu

Akcja tragedii rozgrywa się w XVI wieku w Polsce, ponieważ renesansowy poeta antyczną historię przedstawia na gruncie polskim, wykorzystując rodzime realia typu Sejmiki. 

Postawy polskiej szlachty dotyczące kwestii wydania Heleny są odzwierciedleniem postępowania starożytnych Greków. Można śmiało zaryzykować stwierdzenie, że polskim magnatom los kraju był de facto obojętny. 

Kierując się prywatą i próżnością, zabiegali jedynie o dobra materialne, tytuły i największą wagę przywiązywali do splendoru, swojej rangi społecznej i stanu posiadania. 

Zachodzi ponadto obawa, że w ogóle nie zastanawiali się nad znaczeniem słowa ojczyzna, z zachłanną pazernością wyciągając ręce po zaszczyty i przywileje, których w demokratycznej Polsce nie pozwalali sobie odebrać.  

O losie pięknej Heleny miała zadecydować rada trojańska, której obrady pięknie i wiernie udało się poecie odmalować w taki sposób, żeby niedwuznacznie wyrazić swoje zdanie o polskich Sejmikach. 

Chaos, próby przekupstwa, kłótnie, stronniczość, prywata, szafowanie liberum veto, warcholstwo to na pewno nie są okoliczności sprzyjające podejmowaniu niezwykle ważnych, stanowiących o sytuacji kraju postanowień.  

Aleksander – przeciwnik oddania Heleny – nie tylko gromadzi wokół siebie popierających jego przekorę, ambicje oraz własny interes posłów i doradców (chociażby Iketaon), lecz także usiłuje przekupić radę trojańską. 

Nawet w obliczu zapowiedzianego przez Greków wojennego zagrożenia nie przejmuje się losami kraju. Charakteryzuje go buta, pycha, nadmierna pewność siebie, wygórowane aspiracje, egoizm, lekkomyślność oraz beztroska.  

Wskazane cechy sprawiły, że będąc na dworze Menelaosa, pogwałcił prawa gościnności i ośmielił się porwać jego żonę, a konsekwencje błędów jednostki może ponieść cały kraj. 

Przerażony taką perspektywą Antenor, nieprzekupny, gorący patriota i zwolennik wydania Heleny troszczy się o ojczyznę i podejmuje działania zmierzające do uchronienia Polski przed powieleniem losu Troi.  

Do literatury przedmiotu
Usiłuje wstrząsnąć sumieniem Aleksandra-Parysa i przekonać go, że ceną jego samowoli będzie poprzedzony rozlewem krwi upadek państwa, do którego zabrania mu dopuścić. 

Widzimy więc, iż Polacy nie potrafią dojść do porozumienia, a jednomyślność to dla nich jakaś abstrakcja.  

Jeżeli przyjmiemy, zgodnie z intencją autora utworu, że los państwa zależy od moralności obywateli, to nie dziwmy się, iż Jan Kochanowski dostrzega zagrożenia związane z demokracją. 

W kraju, gdzie każdy szlachcic jest sobie panem, gdzie nie obowiązują żadne kodeksy etyczne, gdzie nie można przeforsować uchwały godzącej w interes jednostki, gdzie stosuje się niemoralne sposoby postępowania w postaci przekupstwa, gdzie zamiast państwo myśli się ja, musiało dojść do dziejowej tragedii.

2.  Bolesław Prus – Lalka

Akcja Lalki rozgrywa się w Warszawie w XIX wieku. Czy coś się zmieniło w postrzeganiu Polaków przez te trzy wieki? 

Nie jest to bynajmniej pytanie retoryczne, ponieważ spróbujemy na nie odpowiedzieć, przybliżając obraz polskiego społeczeństwa przedstawionego w panoramicznej powieści Bolesława Prusa.  

Zacznijmy więc od arystokracji i przekonajmy się, kto do niej należy. Oto pan Tomasz Łęcki – bankrut, niezaradny życiowo pyszałek, którego jedynym źródłem utrzymania był hazard i pożyczanie pieniędzy. 

O jego córce Izabeli można by powiedzieć, że jest wewnętrznie pusta, skoro potrafiła spędzać czas tylko na rozrywkach i flirtowaniu. Baron i baronowa Krzeszowscy to para niemalże groteskowa; on: utracjusz, pasożyt, wykolejeniec moralny; ona: dokuczliwa, zrzędliwa, nastawiona wrogo wobec ludzi złośnica. 

Tę galerię osobliwości uzupełnia nieprzystępny książę; pozujący na amanta, niemłody baron Dalski; niby-Anglik hrabia Liciński oraz lekkoduch Starski.

Do literatury przedmiotu

Ani szlachetność prezesowej Zasławskiej, ani inteligencja i uroda budzącej szacunek i uznanie czytelnika pani Wąsowskiej nie są w stanie zrównoważyć tego bezmiaru nieróbstwa i odmienić wizerunku arystokracji.  

Przedstawiciele tej grupy społecznej, uważając, że byłby to dla nich dyshonor, nigdy nie zhańbili się pracą. 

Wygodniej jest tonąć w długach, romansować, plotkować, intrygować, zachowywać pozory świetności, izolować się od niższych warstw, udając jaśnie państwo.  
To wielmożne towarzystwo półgłówków i pasożytów wegetuje, kisi się we własnym gronie, poza końmi i hazardem nie ma żadnych zainteresowań i potrafi szastać pożyczonymi pieniędzmi w myśl porzekadła „zastaw się, a postaw się”.  

Mimo niezwykle krytycznego portretu arystokracji, wyraźnie wyczuwamy rozczarowanie narratora wobec ludzi, którzy mogliby dźwignąć kraj z upadku i roztoczyć opiekę nad pozostałymi warstwami społeczeństwa, gdyby nie wszechobecny egocentryzm i brak jakiegokolwiek zaangażowania. 

Dodajmy  tylko, że Bolesław Prus nie pominął w Lalce żadnej grupy społecznej, ale z uwagi na ograniczony czas wypowiedzi przedstawmy wizerunek głównego bohatera. Zakochany w Izabeli Łęckiej Stanisław Wokulski, bo o nim mowa, jest i romantykiem, i pozytywistą. 

Nie wywodzi się jednak z arystokracji i dlatego jego starania o zdobycie miłości córki pana Tomasza Łęckiego uniemożliwiają mu funkcjonowanie w  określonym środowisku.

Jako galanteryjny kupiec powinien przynależeć do mieszczaństwa, które nie rozumie i nie akceptuje postępowania bohatera. Wyniosła arystokracja natomiast nie przyjmuje nikogo spoza swojego hermetycznie zamkniętego kręgu, więc wzgardzony Wokulski nie znajduje dla siebie miejsca w żadnej z tych grup społecznych. 

Romantyczna miłość motywuje go do wytężonej pracy, dzięki czemu staje się przedstawicielem nowego, raczkującego świata kapitalizmu.  

Obraz Polaka w Lalce nie nastraja czytelnika optymistycznie, ale ma on świadomość, że nawet wśród zdemoralizowanych i wykolejonych ludzi pojawiają się jednostki społecznie użyteczne i zaangażowane, chociaż nieszczęśliwe w życiu osobistym.

3.  Henryk Sienkiewicz – Potop

O ile w procesie tworzenia Lalki  przyświecały autorowi cele krytyczno-utylitarne, o tyle Henryk Sienkiewicz pisze Potop  ku pokrzepieniu serc, stąd jego koncepcja przedstawienia postaci różni się od zamysłu Bolesława Prusa. 

Owszem, pojawiają się w powieści czarne charaktery, jednak dokonania i przewaga pozytywnych bohaterów powinna przynosić ukojenie pozbawionym kraju Polakom i podtrzymywać w nich nadzieję na odzyskanie niepodległości.  

Obok postaci par excellence historycznych takich, jak król Jan Kazimierz, Paweł Sapieha, Stefan Czarniecki oraz Bogusław i Janusz Radziwiłłowie występują Andrzej Kmicic, Michał Wołodyjowski, czy Jan Skrzetuski, których kreacja została skrojona na miarę herosów przestrzegających zasad średniowiecznego etosu rycerza.  

Ci herosi zdobyli sławę (wyboistą drogą będzie podążał do niej Kmicic) dzięki męstwu, odwadze, uczciwości, bezgranicznemu przywiązaniu do Boga, króla i ojczyzny. Niezwykle barwną, sympatyczną, mimo wielu słabostek lubianą osobą jest Onufry Zagłoba spiritus movens pojawiającego się w powieści humoru tak potrzebnego dla zrównoważenia heroizmu, ponadprzeciętnej ofiarności, nadludzkich poświęceń i patosu.

Powróćmy do wspomnianej drogi, którą przeszedł Andrzej Kmicic, zanim zdobył szacunek wspaniałych rycerzy. Poznajemy go jako hulakę, zawadiackiego zabijakę, porywczego lekkoducha, który jednocześnie jest dobrym żołnierzem, szanowanym dowódcą, lojalnym i szczerze przywiązanym do swoich kompanów człowiekiem. 

W tym okresie nawet prawdziwa i głęboka miłość do Aleksandry Billewiczówny nie stała się hamulcem dla jego okrutnych czynów. Okryty niesławą, zrozpaczony składa przysięgę wierności Radziwiłłom, naiwnie wierząc, że razem z nimi będzie bronił ojczyzny przed Szwedami. 

Jego nadzieje szybko się rozpierzchły, gdy okazało się, że magnaci to sprzedawczyki. Do dawnych błędów i grzeszków dochodzi podejrzenie o zdradę, które dla znajdującego się w matni bohatera było najbardziej bolesne. 

Wyrwawszy się ze szponów Radziwiłłów, pan Andrzej jako Babinicz udowodnił, co mu w duszy gra, a czytelnik nie miał i nie ma wątpliwości, że jest gorącym patriotą.

Ze zmianą nazwiska wiąże się metamorfoza bohatera i dlatego jest dynamiczną postacią. 

Babinicz bierze udział w obronie Częstochowy, narażając życie, rozsadza szwedzką kolubrynę i bezpiecznie przeprowadza króla Jana Kazimierza do Polski.  

Po raz kolejny jest ciężko ranny i sądząc, że umrze, wyjawia królowi prawdziwe nazwisko.  

Długa i wyboista była droga Kmicica-Babinicza do szacunku, uznania, sławy, ale potrafił udowodnić, że (podobnie jak Wołodyjowski, Skrzetuscy i wielu innych patriotów)  przedkłada dobro ojczyzny nad prywatę. Na kompozycję Potopu składają się misternie połączone gatunkowe elementy powieści historycznej, epopei, romansu przygodowego, westernu oraz baśni. 

Dominującym czynnikiem w kreowaniu wizerunku postaci jest wykorzystanie kontrastu. Zgodnie z poetyką baśni bohaterowie dzielą się na dobrych i złych.  Do tej ostatniej grupy – poza wymienionymi już Radziwiłłami – należy skończona kanalia Kuklinowski oraz wszyscy zdrajcy z Hieronimem Radziejowskim i Krzysztofem Opalińskim na czele.

W Potopie  dochodzi do walki dobra ze złem i w myśl obowiązującego w baśni kanonu zwycięża dobro. Mimo wielu trudności i porażek Polacy pokonali Szwedów w XVII wieku. 

Dzięki optymistycznemu wydźwiękowi utworu w sercach żyjących pod zaborami rodaków pojawiła się nadzieja na odzyskanie niepodległości.  

Ogromną rolę odegrał w tym względzie zaprezentowany wizerunek tej części społeczeństwa, która stała się nośnikiem najwyższych wartości, jak rycerskość, patriotyzm, miłość, heroizm, ofiarność, pobożność. Henryk Sienkiewicz po mistrzowsku przekazał wizerunek Polaków.  

Chociaż czytelnik zdaje sobie sprawę z tego, że w powieści występowały również pozbawione zasad moralnych osoby, to jednak w pamięci zostaje portret zdolnych do największych poświęceń patriotów.

4.  Stefan Żeromski – Przedwiośnie

Cezary Baryka – bohater Przedwiośnia  Stefana Żeromskiego – różni się od zaprezentowanych dotąd postaci tym, że poszukuje swojej narodowej tożsamości. 

Urodzonemu w Baku chłopcu rodzice nie tylko zapewnili dobrobyt, wspaniałe, sielankowe dzieciństwo, lecz także otoczyli go najczulszą opieką oraz miłością.  

Hołubione i rozpieszczane dziecko w ogóle nie pojmuje, jak matka może tęsknić do jakiejś Polski, którą nazywa utraconą ojczyzną i z rozmarzeniem wspomina. Jedynym autorytetem dla dziecka był kochający, ale jednocześnie wymagający Seweryn Baryka. 

Cezary często reagował na jego spojrzenie, gdyż darzył ojca szacunkiem. Sielanka trwała do wybuchu wojny i rewolucji w Baku, w której Cezary bierze udział wbrew woli matki. Początkowo ekscytuje go nieznana sytuacja, fascynują zebrania, ale z czasem dociera do jego świadomości, że rewolucja to destrukcyjna potęga. 

Przełomowym momentem w jego podejściu do toczących się wydarzeń było ujrzenie ciała młodej dziewczyny, kiedy pracował przy grzebaniu zwłok. Bohater, zobaczywszy okrucieństwo rewolucjonistów, bezpardonowe gwałty, morderstwa, wandalizm, szybko dojrzewa, ale na przyznanie matce racji jest po prostu za późno, bo ona nie żyje.

Cezary przypadkowo spotyka w Baku ojca, który przekonuje go do wyjazdu do Polski, snując przed nim wizję świetlanej przyszłości opartej na micie szklanych domów. Zderzenie z szarą, nędzną, polską rzeczywistością rozczarowuje Cezarego i na pewno nie sprawi, że poczuje się Polakiem, czego tak bardzo pragnęła matka. 

Mimo rozterek związanych z narodową tożsamością bohater dzielnie walczy w polsko-bolszewickiej wojnie po naszej stronie, ratując życie Hipolitowi Wielosławskiemu. Zaproszony przez niego na wieś Cezary staje się obserwatorem funkcjonowania polskiego ziemiaństwa. 

Nawłoć to specyficzny zakątek z uwagi na sposób życia mieszkających tam ludzi. Rozważmy więc, czy reprezentujący polskie społeczeństwo ziemianie zachęcą Barykę do poczucia się Polakiem? Człowiekowi po rewolucyjnych i wojennych przeżyciach Nawłoć jawi się jako raj na ziemi.

Do literatury przedmiotu

Tyle tu ciszy, spokoju, odwiecznego ładu, a gospodarze i sąsiedzi słyną z gościnności. Ich hedonistyczne podejście do życia sprowadza się do delektowania się rozkoszami podniebienia, ponieważ przywiązują wielką wagę do celebrowania smacznych posiłków. 

Koncentrują  się na zażywaniu przyjemności, organizowaniu wszelkiego rodzaju rozrywek, beztroskim spędzaniu czasu na polowaniach, balach, flirtowaniu, późnym wstawaniu. 

Zauroczony początkowo możliwością takiego egzystowania Cezary dochodzi do przekonania, że ma do czynienie z leniwymi próżniakami, którzy izolują się od problemów zarówno w skali mikro, jak i makro

 Trudno powiedzieć, czy dostrzegają uwłaczające ludzkiej godności warunki życia pobliskiego Chłodka? Może w ich anachronicznym świecie nie ma przyzwolenia na świadomość, że tuż obok wegetują ludzie. Czy posiadanie takiej świadomości zburzyłoby samozadowolenie i samozachwyt? 
Do literatury przedmiotu
Jeśli nawet nawłockie społeczeństwo widzi nędzne położenie polskiego chłopa, to czytelnik jedno wie na pewno – nie zamierza podjąć kroków, które z jednej strony poprawiłyby dolę ludu, z drugiej natomiast zmusiłyby bogaczy do rezygnacji z błogiego stanu nieróbstwa i przyznania, że to przez nich lud żyje w biedzie i upokorzeniu. 

 Do Nawłoci nie docierają również echa wielkiej historii, więc ziemiaństwo nie zdaje sobie sprawy z tego, że wskutek rewolucyjnych powiewów ten ciemiężony przez wieki lud może dojrzeć do buntu i rozbić w puch tę oazę spokoju i sytości. 

Baryka dostrzega takie niebezpieczeństwo i krytycznie zapatruje się na rodzinę Hipolita i jej otoczenie. Po powrocie bohatera do Warszawy ani Szymon Gajowiec, ani Lulek nie przekonują Cezarego do swoich poglądów.

Czy czuje się Polakiem?

Mimo popełnionych błędów i doznanych porażek ewoluuje, dojrzewa i należy stwierdzić, że samodzielnie musi wybrać swoją drogę, chociaż targają nim wątpliwości, rozterki i dręczą pytania. 

Polacy w ujęciu Żeromskiego to albo pasożyty, albo ideowcy, którzy nie przyczynili się do ukształtowania osobowości Baryki i nie pomogli mu w określeniu własnej tożsamości, co więcej, nie pokazali, że Polska, do której tęskniła jego matka, była warta tego sentymentu i przywiązania.



Literatura przedmiotu:

Buszewicz Elwira, Odprawa posłów greckich, [w:] Literatura polska pod redakcją Mariana Szulca, t. 1, Kraków 2004,
Kotarski Edmund, Odprawa posłów greckich Jana Kochanowskiego, Warszawa 1969,

Markiewicz Henryk, „Lalka” Bolesława Prusa, Warszawa 1973,
Paczoska Ewa, „Lalka” czyli rozpad świata, Warszawa 2012,

Bujnicki Tadeusz, Helman Alicja, „Potop” Henryka Sienkiewicza, Warszawa 1994,
Osmoła Józef, „Potop” Henryka Sienkiewicza, Lublin 2007,

Hutnikiewicz Artur, „Przedwiośnie” Stefana Żeromskiego, Warszawa 1974,
Markiewicz Henryk, „Przedwiośnie” Stefana Żeromskiego, Warszawa 1965,

Kulczycka-Saloni Janina, Bolesław Prus, Warszawa 1964,
Markiewicz Henryk, Prus i Żeromski, Warszawa 1964.
Wystarczyłyby cztery opracowania (jedno do każdej książki z literatury podmiotu). Mam jednak świadomość, że część z tych propozycji może być wypożyczona i dlatego podaję więcej możliwości.

K         O            N            S            P            E            K            T

Imię i nazwisko, klasa
Zaprezentuj wizerunki Polaków, odwołując się do wybranych utworów literackich.
I. Literatura podmiotu:
......................................
II. Literatura przedmiotu:
..........................................
[wyłącznie książki, które udało się zdobyć !!! oraz oczywiście konkretne strony (post z 3 września 2012)]
III. Materiały pomocnicze:
1. Karta cytatów. 
2. Ramowy plan wypowiedzi:
2.1. Wykorzystanie starożytnego mitu o wojnie trojańskiej w celu zaprezentowania różnych postaw obywatelskich Polaków – Jan Kochanowski – Odprawa posłów greckich.
2.2. Karykaturalne niemalże przedstawienie arystokracji oraz ukazanie Stanisława Wokulskiego jako człowieka z pogranicza epok – Bolesław Prus – Lalka.
2.3. Sarmackie dziedzictwo widoczne w kreowaniu wizerunku Andrzeja Kmicica i jego przemiana w Babinicza; rycerstwo, patrioci i zdrajcy – Henryk Sienkiewicz – Potop.
2.4. Wpływ dzieciństwa na kształtowanie się osobowości Cezarego Baryki, przepaść pomiędzy warunkami życia nawłockiego ziemiaństwa a mieszkańcami pobliskiego Chłodka; poszukiwanie własnej tożsamości przez Cezarego Barykę – Stefan Żeromski – Przedwiośnie.

Cały konspekt musi być napisany na jednej stronie!!!


Następny motyw:  Taniec

czwartek, 10 stycznia 2013

Motyw marności i śmierci w literaturze polskiej i obcej. [1 – część 4]

Dżuma  Alberta Camusa   

Literatura podmiotu: części 1 – 4 
1. Camus Albert, Dżuma,
2. Dąbrowska Maria, Noce i dnie, t. 1,
3. Mann Tomasz, Buddenbrookowie,
4. Naborowski Daniel, Krótkość żywota, Marność.

4.  Albert Camus – Dżuma

Dżuma  Alberta Camusa  przynosi szereg refleksji na temat sensu istnienia i wartości ludzkiego życia, a pretekstem do ich wyrażenia staje się śmiercionośna zaraza. 

Pisarz umieścił akcję powieści w odizolowanym od świata Oranie i przeprowadził wnikliwą analizę zachowań i postaw wielu ludzi w sytuacji zagrożenia. 

Pokazał również, że wraz z pogarszającymi się warunkami życia, pod wpływem doznanych przeżyć niektórzy ludzie diametralnie zmieniają swoje wcześniejsze przekonania. Do takich osób należy chociażby ojciec Paneloux , który w czasie pierwszego kazania przekonywał mieszkańców Oranu, że zaraza jest zesłaną przez Boga karą za ich grzechy.

W ujęciu francuskiego egzystencjalisty śmierć została potraktowana jako nieuleczalna choroba, ale przebieg tej choroby porażał okrucieństwem. Ci, którzy zarazili się dżumą, konali w koszmarnych męczarniach, a lekarze wobec ich cierpienia po prostu byli bezradni. 

Ojciec Paneloux natomiast stracił wiarę w boską sprawiedliwość, gdy był świadkiem śmierci niewinnego dziecka. Dżuma atakowała i zabijała bez żadnej zasady, siejąc wśród mieszkańców Oranu paniczny strach i przerażenie. Z powodu masowego charakteru i niewyobrażalnego cierpienia odbierała ludziom wiarę w sens istnienia. 

Bezbronność człowieka wobec zarazy musi przynosić dramatyczne konsekwencje i dlatego ojciec Paneloux stracił wiarę w boski ład, co z kolei przyczyniło się do utraty woli życia.


Duchowny nie wierzy już, że świat został oparty na boskiej dobroci i harmonii, skoro wszędzie obserwuje wszechogarniający chaos i wszechobecną śmierć, która przychodzi nieproszona, podstępnie atakuje i chyba w XX wieku zamieniła swoją kosę na automatycznie porażającą machinę. 

Ojciec Paneloux umiera, a kurczowe trzymanie przez niego krucyfiksu można by zinterpretować jako próbę ucieczki od myśli, że świat jest pozbawiony sensu i boskiej opieki. W odróżnieniu od duchownego doktor Rieux podejmuje niekończącą się, nieustanną walkę z epidemią dżumy i usiłuje leczyć nieuleczalne.

Dlaczego to robi?

Jest to z jego strony nie tylko swoisty rodzaj buntu przeciwko absurdowi istnienia, lecz także wyraz przeświadczenia o własnej wartości. Jako człowiek i lekarz uważa bowiem, że nie ma prawa zgodzić się na dżumę, a jego obowiązkiem jest niesienie pomocy chorym pomimo tego, że wiele razy przekonał się o swojej bezradności i nieskuteczności medycznych środków.

Doktor Rieux głęboko wierzy, iż człowiek powinien odnaleźć w sobie sens istnienia, skoro w otaczającym go świecie panuje nieład i dysharmonia, a wszystko kończy się śmiercią, co – według Camusa – świadczy o absurdalności ludzkiej egzystencji. Jednak wartość człowieka – zdaniem pisarza – polega na tym, że znajduje w sobie siłę na podejmowanie walki ze śmiercią.



Następny wpis: Zaprezentuj wizerunki Polaków, odwołując się do wybranych utworów literackich. [całość + literatura przedmiotu + konspekt]

środa, 9 stycznia 2013

Motyw marności i śmierci w literaturze polskiej i obcej. [1 – część 3]

Buddenbrookowie  Tomasza Manna

Literatura podmiotu: części 1 – 4 
1. Camus Albert, Dżuma,
2. Dąbrowska Maria, Noce i dnie, t. 1,
3. Mann Tomasz, Buddenbrookowie,
4. Naborowski Daniel, Krótkość żywota, Marność.

3.  Tomasz Mann – Buddenbrookowie

Powieść  Buddenbrookowie  Tomasza Manna opisuje losy zamożnej, kupieckiej rodziny, którą proces przemijania i liczne zgony bliskich nękają z zatrważającą częstotliwością.  

Tomasz Buddenbrook (po śmierci dziadków i rodziców) zostaje prezesem rodzinnej firmy i ukrywa przed pozostałymi jej członkami swoje obawy dotyczące dalszego funkcjonowania domu handlowego, ponieważ jako jedyny wie doskonale, że firma boryka się z niebagatelnymi problemami finansowymi.

Jednak akcję powieści rozpoczyna wspaniałe przyjęcie wydane po pierwsze z okazji setnej rocznicy założenia firmy, a po drugie z powodu nabycia pięknego, ekskluzywnego, dużego domu. Ten wykwintny, wystawny epizod pozostaje w sprzeczności z obecną sytuacją rodziny i wydaje się tylko zaklinaniem czasu oraz  próbą odsunięcia tego, co w nieodwracalny sposób musi nastąpić – upadek firmy i rodziny.

Zwiastują ten nieunikniony proces pozornie drobne, ale w konsekwencji znaczące wydarzenia. Buddenbrookowie nie organizują już czwartkowych spotkań, co zdecydowanie stało się przyczyną rozluźnienia rodzinnych więzi. Po śmierci Elżbiety Buddenbrook jej dom został sprzedany, a narrator sugeruje, że to wydarzenie można uznać za początek upadku firmy.

Tomasz Buddenbrook długo oczekiwał na narodziny syna, ale ten wymarzony spadkobierca nie spełnia jego oczekiwań, ponieważ Janek jest dzieckiem nadwrażliwym, skłonnym do płaczu i muzycznie utalentowanym, więc – według ojca – nie nadaje się na kupca.

W związku z tym Tomasz Buddenbrook (podobnie jak Barbara Niechcic) często zastanawia się nad ulotnością życia, nad przemijaniem i bardzo martwi się tym, że wraz z jego śmiercią zniknie rodzinna tradycja i nie będzie nikogo, kto zechciałby rozwijać firmę i prowadzić interesy.

Tomasz Buddenbrook nie znalazł odpowiedzi na wiele nurtujących go pytań. Jedno z nich bezpośrednio dotyczyło rozważań na temat duszy i zbawienia. Bohater nie potrafił sam rozstrzygnąć, czy dusza człowieka dostaje się do nieba tuż po jego śmierci. Nurtowała go także wątpliwość, gdzie w ogóle dusza przebywa przed pójściem do nieba. Tak rozmyślając, Tomasz Buddenbrook doszedł do wniosku, że przecież nikt nie poruszał takich zagadnień ani w szkole, ani w kościele i zadawał sobie retoryczne pytanie: „Na kim ciążyła odpowiedzialność za pozostawienie ludzi w takiej nieświadomości?”.

Tomasz Buddenbrook jest po prostu udręczony zamartwianiem się o żonę, syna, dom, nazwisko oraz rozmyślaniem o zbliżającym się upadku rodziny. Nie poprosił pastora o wyjaśnienie wątpliwości dotyczących miejsca pobytu duszy po śmierci człowieka, ponieważ obawiał się śmieszności. Ten elegancki, zadbany, stateczny mężczyzna umiera z powodu źle wykonanego dentystycznego zabiegu.

Dalsze losy Buddenbrooków potoczyły się tak, jak przewidywał Tomasz, który cały czas obawiał się upadku rodziny. Jego syn Janek zmarł na tyfus, Chrystian  Buddenbrook przebywał w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym, a żyjącym jeszcze kobietom pozostało jedynie (co z rezygnacją stwierdziły) oczekiwanie na pośmiertne dołączenie do przodków.

cdn

wtorek, 8 stycznia 2013

Motyw marności i śmierci w literaturze polskiej i obcej. [1 – część 2]


Noce i dnie  Marii Dąbrowskiej


 Literatura podmiotu: części 1 – 4 
1. Camus Albert, Dżuma,
2. Dąbrowska Maria, Noce i dnie, t. 1,
3. Mann Tomasz, Buddenbrookowie,
4. Naborowski Daniel, Krótkość żywota, Marność.

2.  Maria Dąbrowska – Noce i dnie

O ile w wierszu Daniela Naborowskiego „godzina za godziną niepojęcie chodzi”, o tyle w powieści Marii Dąbrowskiej upływ czasu został wyrażony poprzez mijające Noce i dnie.  Głównymi bohaterami utworu, który można nazwać rodzinną sagą, są Barbara i Bogumił Niechcicowie.

Barbara jako panna Ostrzeńska była zakochana w Józefie Toliboskim – uroczym, przystojnym, szarmanckim, towarzyskim młodzieńcu, który bardzo ją zranił, bo ożenił się z inną dziewczyną. Na balu u Ładów Bogumił Niechcic od razu zwrócił uwagę na Barbarę, ale początkowo zabrakło mu śmiałości, żeby rozpocząć z nią rozmowę. Łagodny, wyciszony, skrępowany, zachwycony jej urodą i zakochany długo starał się o jej względy.

Barbara natomiast na chłodno rozważała, czy wyjść za niego za mąż, ponieważ nie podobał się jej jako mężczyzna i nie przebolała jeszcze zdrady Józefa Toliboskiego. Zdecydowała się jednak przyjąć jego oświadczyny, ale ślub nie był dla nich radosnym wydarzeniem, ponieważ Bogumiła poinformowano o śmierci jego matki i po ceremonii pojechali na jej pogrzeb.

Młodzi małżonkowie zamieszkali w Krępie, prowadzili gospodarstwo i zajmowali się obłąkanym wujem Klemensem. Były uczestnik powstania styczniowego miał obsesję na punkcie atakujących go Rosjan i często uciekał z domu. Konsekwencją jednej z takich ucieczek było zapalenie płuc i śmierć po ciężkiej chorobie.

Bogumił i Barbara boleśnie przeżywają stratę bliskich osób, ale nareszcie i w ich domu pojawiła się radość, kiedy urodził się uwielbiany przez oboje rodziców Piotruś. Jego urodą i miłym sposobem bycia zachwycali się również znajomi państwa Niechciców, jednak w czwartym roku życia ich syn zmarł po zimowym spacerze.

Ten cios był tym bardziej gwałtowny i niespodziewany, ponieważ tragedia rozegrała się w ciągu jednej nocy. Rodzice Piotrusia rozpaczają po śmierci syna i każde z nich na swój sposób przeżywa cierpienie.

Bogumił był bliski popełnienia samobójstwa, a Barbara bardzo długo i ciężko chorowała, ponieważ w niczym nie mogła znaleźć ukojenia bólu potęgowanego nieznajomością przyczyny śmierci dziecka i stawianym sobie ciągle pytaniem dlaczego?

Pani Niechcic coraz częściej zastanawia się nad marnością życia i nad przemijaniem, a jej rozterki duchowe najlepiej oddają słowa: „Po co to wszystko toczy się, mija...”. Wstrząsnęła nią do głębi śmierć siostry Teresy i uznała, że jest to dla niej kara, a śmierć matki Barbary była dla państwa Niechciców kolejnym traumatycznym przeżyciem. W pierwszym tomie Nocy i dni zatytułowanym Bogumił i Barbara bohaterowie bardzo często są pogrążeni w żałobie i smutku.

cdn

poniedziałek, 7 stycznia 2013

Motyw marności i śmierci w literaturze polskiej i obcej. [1 – część 1]


„Marność nad marnościami i wszystko marność”, czyli o tym, jak motyw vanitas jest interpretowany w literaturze.

 Literatura podmiotu: części 1 – 4 
1. Camus Albert, Dżuma,
2. Dąbrowska Maria, Noce i dnie, t. 1,
3. Mann Tomasz, Buddenbrookowie,
4. Naborowski Daniel, Krótkość żywota, Marność.

1.  Daniel Naborowski

1.1.  Marność

Już w tytule utworu Marność  Daniela Naborowskiego dostrzegamy bezpośrednie nawiązanie do pochodzącej ze Starego Testamentu Księgi Koheleta. 

Powszechnie znane powiedzenie „marność nad marnościami i wszystko marność” odnosi się do pesymistycznego przekonania, że śmierć przekreśla ludzkie plany.

Według Daniela Naborowskiego człowiek nie powinien przywiązywać się do nietrwałych, ulotnych rzeczy, które zwyczajnie przeminą. Podmiot liryczny uważa ponadto, że ludzie nie mają powodów do lęku przed śmiercią, jeżeli przestrzegają boskich przykazań.

Mogą cieszyć się urokami życia, ale powinni przede wszystkim pamiętać o Bogu i swój pobyt na ziemi spędzić pobożnie, godnie i uczciwie.

1.2.  Krótkość żywota

Wiersz  Krótkość żywota  Daniela Naborowskiego został poświęcony wyrażeniu refleksji podmiotu lirycznego dotyczących upływu czasu. Osoba mówiąca, którą można utożsamiać z autorem, jest przekonana, że okres od narodzin człowieka do śmierci trwa bardzo krótko i szybko przemija.

To ulotne mgnienie nazywane życiem człowieka tak niewiele znaczy w kosmosie, z czego w ogóle nie zdajemy sobie sprawy. Proces przemijania przebiega w zatrważająco szybkim tempie, a życie człowieka jest kruche i postrzegane we wszechświecie jako znikoma jego cząstka.
cdn

piątek, 4 stycznia 2013

Sny, wizje, duchy, zjawy. Fantastyka [2 – część 4]

Śnigrobek  Bolesława Leśmiana

Literatura podmiotu: części 1 – 4
1. Leśmian Bolesław, Śnigrobek,
2. Mickiewicz Adam, Romantyczność,
3. Prus Bolesław, Nawrócony,
4. Wyspiański Stanisław, Akropolis.

4.  Bolesław Leśmian – Śnigrobek

Niezwykle interesującą, fantastyczną zjawą jest wykreowany przez Bolesława Leśmiana tytułowy Śnigrobek, który nie ma określonej postaci, a zajmowana przez niego przestrzeń daleko odbiega od rzeczywistości. 

Wywodzące się z dwóch wyrazów (sen oraz grób) imię bohatera wyznacza jego liryczną sytuację, ponieważ został skazany na funkcjonowanie między jawą a snem bądź między życiem a śmiercią.  

Takie nieprecyzyjne usytuowanie bohatera na pograniczu realizmu i fantastyki jest równoznaczne z niedookreśleniem lirycznej sytuacji. Śnigrobek przebywa w krainie półduchów oraz półciał i przedostaje się do rzeczywistości snu poprzez płynną granicę realnego świata.

Ta niezbadana przestrzeń w bezczasowy sposób istnieje poza realnością. Jeżeli drugi człon imienia bohatera – grób – odczytamy w sensie dosłownym, to dojdziemy do przekonania, że świat przedstawiony utworu wyznaczają dwie zbliżone do siebie płaszczyzny: sen i śmierć.

Można domniemywać, że połyskujący kolorami Śnigrobek nie należy do świata umarłych i jest jaskrawo błyszczącą postacią na tle ich czarnych cieni. 

Biorąc pod uwagę sposób przedstawienia bohatera, zastanówmy się nad podejściem Leśmiana do eschatologicznych zagadnień.

Prawdopodobnie śmierć według poety należy potraktować jako proces, jako rodzaj powolnego przenikania do pozaziemskiego świata, a przy takim podejściu umieranie byłoby stopniowo odbywaną podróżą. 

Mimo dużej oryginalności w potraktowaniu śmierci nie należy uważać jej za definitywny kres życia, lecz raczej za odbywaną wędrówkę, która nie ma ostatecznej, wyrazistej granicy. Po głębszym namyśle trudno nie zgodzić się z magiczno-fantastycznymi wyobrażeniami Bolesława Leśmiana na temat znaczenia snu i śmierci w życiu człowieka.


Następny motyw:  Vanitas

czwartek, 3 stycznia 2013

Sny, wizje, duchy, zjawy. Fantastyka [2 – część 3]


Akropolis – Stanisława Wyspiańskiego 

Literatura podmiotu: części 1 – 4    
1. Leśmian Bolesław, Śnigrobek, 
2. Mickiewicz Adam, Romantyczność,
3. Prus Bolesław, Nawrócony,
4. Wyspiański Stanisław, Akropolis.

3.  Stanisław Wyspiański - Akropolis

Jednym z elementów świata przedstawionego w pierwszym akcie dramatu Stanisława Wyspiańskiego jest Katedra Wawelska w Krakowie.  Polskie Akropolis,  czyli Wawel to dla autora zasadniczy wyznacznik historii naszego kraju, która obejmuje nie tylko wspaniałą przeszłość, lecz także dzieje narodowych nieszczęść i tragicznego upadku.

W czasie prac restauratorskich w Katedrze Wawelskiej krytykowano dzieła sztuki, co spowodowało, że Wyspiański bronił współtworzonego przez nie, całościowego sensu, ponieważ uważał, że zdegradowanie ich skutkowałoby odrzuceniem pewnego etapu polskiej kultury.  

Najbardziej krytykowano Amora i Niewiastę, Pannę, Czas, Potockiego, Klio, toteż poeta ożywił w Akropolis  wspomniane rzeźby w celu pokazania problemów bohaterów z tożsamością. 

Zaznaczmy jednak, że zaprezentowany w dramacie świat nie jest w pełni ludzki, bo kreują go dzieła sztuki, a więc postacie, które funkcjonują w zbiorowej świadomości jako ucieleśnienie wyobrażeń przypisanych do kultury w wymiarze narodowym, antycznym, ogólnoludzkim. Jako spiskowcy na rzecz życia i wolności w rozpoczynających dramat didaskaliach pojawiają się „Aniołowie”, których zadaniem jest obudzenie katedry. 

Ich rodowód ma dwojakie źródło; z jednej strony ukazują się w postaci ożywających rzeźb z konfesji (połączony z ołtarzem grób) św. Stanisława, z drugiej natomiast pochodzą z malowidła, na którym są widoczne trzy postacie aniołów z narzędziami Męki Pańskiej.

Na ich przykładzie najlepiej można zaobserwować problemy z tożsamością, ponieważ ich witalność pozostaje w sprzeczności z przypisaną aniołom symboliką. W dramacie Wyspiańskiego są energiczne, pełne sił fizycznych, czują wstręt do śmierci, buntują się, pragną cielesności i ożywiają też inne posągi.

Ze swojej wielowiekowej roli, ulegając sugestii Aniołów, wychodzi Tempus z nagrobka Sołtyka. 
Do momentu opuszczenia przez niego Katedry Czas odkłada kosę i w zatrzymanym świecie panuje ład oraz harmonia. Na nagrobku Sołtyka zostały umieszczone również cztery kobiety związane z symboliką cierpienia i śmierci.

Płaczka (jedna z nich) nazwana przez autora Klio odrzuca trującą księgę dziejów zaraz po tym, jak wybudziła się z zamyślenia, żeby wypowiedzieć profetyczne słowa „przyszłości gruzy”. Pani z pomnika Skotnickiego oraz Klio wybierają życie nienaznaczone piętnem śmierci i odchodzą w światłość.

Inaczej postępuje Panna z nagrobka Sołtyka, która została uwiedziona przez pozór. Skupia się bowiem na zabawie i pragnieniu rozkoszy, więc z posągiem Potockiego nie zazna prawdziwej miłości i cieszy się jej namiastką. Niewiasta i Amor z pomnika Ankwicza pozostają w mroku, żeby przeżywać zmysłową, potajemną, tajemniczą miłość, więc może najlepiej byłoby pozostać przy klasycznym pojmowaniu symboliki postaci i nie narażać ich na problemy z tożsamością, czego najpełniejszym wyrazem jest bunt bohaterów.

cdn

środa, 2 stycznia 2013

Sny, wizje, duchy, zjawy. Fantastyka [2 – część 2]


Sen pana Łukasza o piekle, czyli   Nawrócony – Bolesława Prusa

Literatura podmiotu: części 1 – 4 
1. Leśmian Bolesław, Śnigrobek,
2. Mickiewicz Adam, Romantyczność,
3. Prus Bolesław, Nawrócony,
4. Wyspiański Stanisław, Akropolis.

2.  Bolesław Prus – Nawrócony

Bohaterem noweli  Nawrócony  Bolesława Prusa jest pan Łukasz, którego poznajemy, gdy ma około siedemdziesięciu lat. Autor nie zaszczycił go nawet nadaniem nazwiska, co może sugerować, że nie jest wyjątkiem, że ludzi o podobnym charakterze żyje w Warszawie dużo więcej.

Co wyróżniało pana Łukasza?

Chciwość, instynkt gromadzenia dla samego posiadania, bezwzględność i krzywdzenie bliźnich. Bohater przebywa w zagraconym mieszkaniu (sprzęty, książki, odzież) wśród niepotrzebnych rzeczy, które po pierwsze utrudniały poruszanie się po lokalu, a po drugie stanowiły zbędny dobytek przekornie i złośliwie zabrany niewypłacalnym dłużnikom.

Pan Łukasz już jako dziecko był zachłanny i zaborczy. Jego podejście do życia i małżeństwa najlepiej naświetla narrator. Oddajmy mu głos.

„Będąc jeszcze dzieckiem, Łukaszkiem, wydrwiwał on od swoich rówieśników zabawki, spędzał ich z miejsc cieplejszych na piasku, objadał się do niestrawności i napełniał kieszenie, byle z jego porcji nie dostało się co rodzeństwu. Będąc uczniem pracował dnie i noce, byle otrzymać najwyższe możliwe nagrody, i jeszcze gryzł się, że pomimo to inni nagrody dostają.

Jako młodzieniec wstąpił do biura i tam chciał pełnić wszystkie urzędy, wykonywać wszystkie prace, zabierać wszystkie pensje i łaski zwierzchników. 

Nareszcie ożenił się z najładniejszą i bogatą panną nie z miłości, ale dlatego, ażeby kto inny jej nie dostał. I jeszcze niezadowolony ze swego losu, chciał bałamucić żony kolegom i znajomym.


Wszelako w tej epoce życia zetknął się z poważnymi przeszkodami. Koledzy biurowi chętnie odstępowali mu referaty, ale mocno bronili swoich tytułów i pensyj. 

Zwierzchnicy chętnie posługiwali się nim, ale łask skąpili. Nareszcie panie, do których umizgał się, drwiły z niego, że był brzydki, a mężowie ich za natręctwo często urządzali Łukaszowi bolesne manifestacje”[1].

Pana Łukasza obecnie trapi wiele zgryzot, ale najmocniej jego myśli pochłania proces z córką. Okazało się bowiem, że po śmierci żony jakoś jedynaczkę wychował, nie wyprawił jej jednak wesela; obiecał posag – nie wypłacił i nie oddał dziecku odziedziczonej po matce kamienicy. Zięć skierował więc sprawę do sądu, domagając się zwrotu posagu żony.

Pan Łukasz siedzi w mieszkaniu i ciągle rozmyśla o swoich problemach, bo to jeden lokal w kamienicy stoi pusty i nie przynosi mu zysków; adwokat Kryspin wyjechał i zachodzi obawa, czy zdąży wrócić na rozprawę; stolarz nie płacił czynszu, więc trzeba go zlicytować, a tu bez przerwy ktoś go nachodzi z rodziny stolarza, że chory, że  proszą, że błagają, a takie próby pozbawienia zarobku tylko go irytują.  

Za odnowienie wygódki pan Łukasz pod pretekstem złego wykonania zlecenia nie zapłacił mularzowi za wykonaną pracę i dodatkowo pozbawił go możliwości zarabiania, ponieważ zabrał i przechowywał u siebie jego narzędzia. Na prośby dotyczące oddania przyborów nie reagował, bo nigdy nie przejmował się losem innych ludzi, którzy uważali, że to chciwy (nie rozstawał się z trzydziestoma tysiącami rubli w zastawnych papierach), zły gospodarz (nie odnawia mieszkań) i zły ojciec.

Wyrzucił na śmietnik zużyty, dziurawy pantofel i jeszcze zastanawiał się, czy aby się z tą czynnością nie pośpieszył. Przypomina sobie zmarłych kolegów, z którymi grywał w preferansa i to akurat bardzo dobrze mu wychodziło, ale czy wystarczy jako argument chroniący przed wyrzuceniem z piekła?

Pan Łukasz przechodzi niepostrzeżenie od rozmyślań w inny stan świadomości i widzi siebie w piekle, gdzie „sąd szczegółowy” (towarzysze od preferansa) zbada jego życie w celu zakwalifikowania go do odpowiedniej kategorii piekła, w którym obowiązuje zasada, że „hultaje sądzą hultajów”.

Pan Łukasz miał udowodnić, że w ciągu siedemdziesięciu lat swojego życia spełnił jeden bezinteresowny uczynek, a prokurator bezwzględnie rozliczył go z próby przypisania sobie ludzkich odruchów. Stwierdził bowiem, że do odnowienia wygódki zmusiła go policja, a za położenie asfaltowego chodnika podniósł czynsz lokatorom.

Bezradny adwokat podkreśla, że był wspaniałym graczem w preferansa, ale gdy taki argument nie przekonuje sądu, prosi o wyrażenie zgody na poddanie go próbie, bo w tym wieku pana Łukasza po prostu zawodzi pamięć. Bohater (w ramach ratującej go przed wyrzuceniem z piekła próby) miał zrobić ofiarę na dobroczynny cel i napisał reklamę swojej kamienicy.

Ostatniej szansy też nie wykorzystał, bo kiedy pozwolono jego duszy wejść w stary pantofel, nie oddał go bezinteresownie żebraczce. O dalszym losie pana Łukasza zadecydował diabeł, który obawiał się, że bohater zniszczy reputację piekła.

„– A co z nim zrobisz?... – zapytał diabła adwokat wskazując na Łukasza nogą.
– Z tym egzemplarzem?... – odparł diabeł. – Wyrzucę go z piekła, żeby nas nie kompromitował!... Niech wraca na ziemię, niech na wieki wieków dusi swoje listy zastawne i banknoty, niech trzyma kamienicę, niech licytuje biednych lokatorów i krzywdzi własne dzieci. Tu zagnoiłby piekło swoją wstrętną osobą, a tam krzywdząc ludzi może nam oddać usługi”[2].

Po przebudzeniu – w stanie silnego przerażenia perspektywą wiecznej, piekielnej kary – pan Łukasz nieopatrznie zapłacił mularzowi jedenaście rubli, a żonie stolarza ofiarował dwa ruble i obiecał, że odwoła licytację. Kiedy senne wizje rozpierzchły się i wrócił do równowagi (sen o piekle go rozstroił), postanowił nadal procesować się z córką o kamienicę, przeprowadzić licytację rodziny stolarza i bardzo żałował, że pozwolił wydrzeć sobie trzynaście rubli wydanych w stanie emocjonalnego wzburzenia.
Przewrotność tytułu i jego głęboki sens wyjaśnia Janina Kulczycka-Saloni.

„(...) Nawrócony (1881). Zdawałoby się, wspaniała humorystyczna nowela, w której Prus ukazuje warszawską kamienicę w całej jej szpetocie, spotęgowanej jeszcze tym, że gdy bohater jego we śnie dostanie się do piekła, zauważy, że niczym się właściwie nie różni ono od Warszawy. Na to tło wprowadza sylwetkę kamienicznika, pijawki, wysysającej, krzywdzącej wszystkich, ujętą z niezwykłą ostrością. Końcowe, niespodziewane wrażenie nadaje pesymistyczny, smutny charakter utworowi: Prus nie wierzy w możność nawrócenia wyzyskiwacza. Humor stał się tu środkiem bezwzględnego potępienia przedstawionego w utworze bohatera”[3].

cdn
[1] Prus Bolesław, Nawrócony, [w:] tenże, Wybór nowel, Warszawa 1967, s. 18-19.
[2] tamże, s. 39.
[3] tamże, s. 286.